Reklama

Felietony

Ynteligent

O ile intelektualista, jakichkolwiek poglądów, jest ozdobą i przyjemnością życia towarzyskiego, to już Yntel jest jego uciążliwością trudną do zniesienia.

Dodaj nasz portal do preferowanych źródeł Google
Artykuły z niedziela.pl będą pojawiać się częściej w Twoich wynikach wyszukiwania

Przeciwnikami rozsądku i polskości nigdy nie byli dobrze wykształceni, znakomicie poruszający się w świecie zarówno antyku, jak i współczesności intelektualiści. Dla nich zmiana poglądu na jakiś aspekt życia nie jest równoznaczna z atakiem na ich poczucie wartości. Ale takich jest niewielu. Ot istnieją, naznaczają swoimi indywidualnościami otoczenie i są najbardziej pożądanymi uczestnikami ciekawych rozmów, biesiad. To ludzie piękni i na swój sposób kulturowo niepowtarzalni. Można nie znosić ich samych, tego, co tworzą, a jednak przystawać w zadumie nad tym, co komunikują światu. Przyznam się, że bardzo tęsknię do intelektualistów... Chciałbym czasem, w ciszy, słuchać tego, co mają do powiedzenia. Pamiętam kilku takich ludzi o zgoła przeciwnych niż moje zapatrywaniach na wiele światowych zjawisk i uregulowań; zawsze słuchałem ich z uwagą i ukontentowaniem, z szacunkiem odnosiłem się do ich wywodów, choćby nawet naznaczone były szlachetną naiwnością.

Reklama

Zupełnie inaczej rzecz się ma ze współczesnym Ynteligentem. To dosyć zabawne, ale i coraz mocniej irytujące indywiduum, które zbiorowo uwidacznia się szczególnie w zakredytowanych osiedlach dużych miast. Ynteligent zresztą zawsze występuje w stadzie i cechuje go właśnie stadne myślenie. Ma się za „wyższejszą sferę” i z pogardą łypie na każdego, kto nie nosi równie markowo podrabianych ciuchów, nie dyskutuje o nowych modelach SUV-ów lub najnowszych dietach eko. Yntel musi być na bieżąco z „tryndami” obowiązującymi w fitnessie, pozapisywany jest na każdą formę modnych ćwiczeń, czyta biografie celebrytów i powtarza za nimi każdą durnotę, która pochodzi z głębi ich celebryckich trzewi. Yntel często przebywa w centrum miasta z nadzieją, że otrze się o kogoś znanego i będzie potem mógł opowiadać u siebie (na wsi) o swoich znajomościach. Żyje w nierealnym, ale wygodnym i topornie wyciosanym wokół świecie. Wszelkie niepewności rozprasza mu ulubiona stacja telewizyjna. Nauczył się angielskiego, ale lubi, jak wszystko mu tłumaczą autorytety... Sam mógłby wyciągnąć niebezpieczne wnioski i jak później z czymś takim znaleźć się w towarzystwie? O ile zatem intelektualista, jakichkolwiek poglądów, jest ozdobą i przyjemnością życia towarzyskiego, to już Yntel jest jego uciążliwością trudną do zniesienia. Gdy siedzę naprzeciwko Yntela, często jestem w stanie wyrecytować wszystkie jego wypowiedzi i „poglądy”, zanim się z niego wydobędą. Przyznam, że od Ynteli stronię z gorzką satysfakcją. Ich wypowiadanym z emfazą cymbalstwom towarzyszą bowiem takie natężenie emocjonalnej pewności i takie kogutowanie, że człek ma ochotę zareagować podwórkowo i grzmotnąć taką kukłę porządnie, z niewielką nadzieją, że wstrząs przywróci ją do jakiego takiego myślenia.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Zdecydowanie wolę kompanię przyjemnych ludzi na wsi czy w małych miasteczkach, bo wiele się od nich dowiaduję. Korzystam na takich spotkaniach bardzo – jak sęp łykam ludzkie powiedzonka i zdarzenia. Od prawdziwych ludzi bije taka miła energia, są bezpretensjonalni i szczerzy w swoich emocjach i przemyśleniach. O ileż bardziej wolę ich od Yntelów, którzy prześladują mnie na ulicach Krakowa, Warszawy czy Poznania.

Ktoś spyta: czy Yntel ma szansę być miłym i ciekawym człowiekiem? Tak, musi jednak porzucić kompanię podobnych sobie papug i srok i skupić się nieco na własnym życiu. Trzeba go też oderwać od myślowej kroplówki każdego Yntela – od telewizora! Dalej – trzeba mu systematycznie wsuwać w dłonie dobrą lekturę, np. eseje Waldemara Łysiaka, które pobudzą do samodzielnego myślenia. A potem bierze się go pod pachę i prowadzi do najbliższego kościoła. – Nuże, teraz masz 15 min, aby powpatrywać się w Najświętszy Sakrament. Mówimy: „powpatrywać się”, ale przecież wiemy, że po kilku minutach zacznie się tam zaskakująca dla naszego Yntela rozmowa. Nic tak nie prostuje sylwetki Yntela jak dojście do wniosku, że Bóg jednak istnieje i ma wobec świata swoje zamiary, przy których rojenia dotychczasowych autorytetów Yntela stają się humorystycznymi konceptami.

Yntel nie jest kostiumem na całe życie. Prędzej czy później każdemu z nich pęka otaczająca go banieczka i następuje kontakt z realnie istniejącym światem.

2021-12-07 11:15

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ocena: +5 0 dodaj do źródeł Google

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Czego chcemy od księży

Ksiądz jest człowiekiem, ale wykonując swoją funkcję, musi pamiętać, że jest też odpowiedzialny za to, czy stworzy świętą łączność między nami i Bogiem.

Często słyszę rozmaite głosy ludzi, którzy mówią: „Kościół to ja mam w sobie, nie potrzeba mi pośredników w kontaktach z Panem Bogiem”; „od Kościoła odstręczają mnie księża, którzy są...” – tu następuje cała litania tych prawdziwych, ale i wydumanych zarzutów. „Jak oni będą w porządku, to i ludzie wrócą”. To obiegowe, popularne opinie, które zyskują coraz większy poklask. Każdy niemiły gest kapłana, każda jego słabość rosną w stugębnym przekazie i zyskują siłę burzącą. Oczywiście, można to wszystko zbyć wzruszeniem ramion i banałem: „Ludzie zawsze gadali i gadać będą”. Ja bym jednak nie przechodził wobec krytycznych opinii o kapłanach obojętnie. Jeśli bowiem kapłani utracą swój autorytet i swoją pozycję, to nasze wspólnoty po prostu się rozpadną.
CZYTAJ DALEJ

Leon XIV przyjął opata buddyjskiego klasztoru Gandan w Mongolii

2026-10-26 20:44

[ TEMATY ]

Mongolia

Papież Leon XIV

opat buddyjski

klasztor Gandan

PAP

Papież Leon XIV

Papież Leon XIV

Ojciec Święty przyjął na prywatnej audiencji kard. Giorgia Marengo, prefekta apostolskiego w Ułan Bator, oraz Khambę Nomun Khana D. Javzandorjego, opata-prymasa buddyzmu mongolskiego. „Bardzo doceniamy życzliwość i wielkoduszność papieża Leona, który pomimo tak intensywnego rytmu życia i trwającej rekonwalescencji, zapragnął tego spotkania - podkreślił kard. Marengo w rozmowie z Agencją Fides. Włoski misjonarz dodał, że „było to bardzo serdeczne spotkanie”.

W Mongolii, państwie Azji Wschodniej położonym między dwoma gigantami - Chinami i Rosją - katolików jest mniej niż jeden procent. Choć ewangelizacja tego terenu rozpoczęła się tam w XVII wieku, to pierwszą misję „sui iuris” wyłoniono dopiero w 1922 roku. Dwa lata później powstała Mongolska Republika Ludowa, uzależniona od ZSRR, kraj miał być z założenia ateistyczny. Zamknięto miejsca kultu różnych religii, a wszelkie przejawy religijności spotykały się z represjami. Od 1944 aż do 1990 roku otwarty był tylko jeden buddyjski klasztor (Gandan w Ułan Bator). Uważany jest on za serce mongolskiego buddyzmu, a jego opatem jest przyjęty dziś na audiencji D. Javzandorj.
CZYTAJ DALEJ

Niemcy: wśród młodych rośnie zainteresowanie ezoteryką

2026-10-27 11:06

[ TEMATY ]

Niemcy

zainteresowanie

ezoteryka

Adobe Stock

Czary, tarot i astrologia zyskują popularność wśród ludzi młodych, m.in. za sprawą mediów społecznościowych. Tzw. witchfluencerzy promują rytuały magiczne, wróżby z kart tarota i astrologię. Zjawisko to wiąże się z poszukiwaniem bezpieczeństwa, poczucia kontroli nad własnym życiem i odpowiedzi na pytania egzystencjalne - oceniła teolog Marianne Brandl, kierująca Centrum ds. Sekciarstwa i Światopoglądów w diecezji Ratyzbony w wywiadzie dla CNA.

Według Marianne Brandl zainteresowanie ezoteryką nie zawsze oznacza świadome odrzucenie chrześcijaństwa. Odchodzenie od chrześcijańskiego obrazu Boga często dokonuje się stopniowo, pod wpływem nowych nurtów religijnych i ezoterycznych.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję