Reklama

Kościół

Świętość codzienna

Zmieniały się epoki, upadały imperia i rodziły się nowe. Świat zmieniał swoje oblicze, a Franciszek z Asyżu pozostaje ciągle inspirujący. Także w trzecim tysiącleciu ludzie szukają u niego natchnienia, wskazówek, chcą go naśladować. Dlaczego w czasach „jedz, pij i popuszczaj pasa” ascetyczny, skromny i ubogi św. Franciszek ciągle fascynuje? Pytamy o. Zdzisława J. Kijasa, franciszkanina konwentualnego, w 800. rocznicę śmierci Biedaczyny z Asyżu.

Niedziela Ogólnopolska 7/2026, str. 10-12

[ TEMATY ]

Św. Franciszek z Asyżu

Grażyna Kołek/Niedziela

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Świat postrzega św. Franciszka z Asyżu na ogół jako ekologa, opiekuna zwierząt, pacyfistę, człowieka bez jasnych granic, nieco ekscentrycznego, głoszącego kazania do ptaków, rozmawiającego z wilkiem itp. Taki święty lekki, trochę jak z filmowego hitu Zeffirellego – sympatyczny hipis, funkcjonujący poza strukturami społecznymi, ponad zasadami, wolny, niezależny, niezwiązany z nikim i z niczym. Ten obraz ciągle funkcjonuje w kulturze popularnej i tworzy powierzchowny wizerunek świętego. I choć był we Franciszku ten rys niezależności, to jednak nie był to istotny rys jego osobowości. By zrozumieć św. Franciszka, trzeba sobie uświadomić, że dla niego jedyną rzeczą naprawdę ważną było doświadczenie niezwykłej bliskości Boga jako Ojca – dobrego i wszechmocnego Ojca.

***

Reklama

W pewnym momencie swojego życia zaczął tą bliskość przeczuwać, podobnie jak ewangeliczny Józef, który słyszał głosy, lecz nie widział osoby. Franciszek też słyszy pytanie: komu lepiej służyć, Panu czy słudze? Spontanicznie odpowiada, że, oczywiście, Panu i w konsekwencji dociera do niego kolejne: dlaczego zatem służysz słudze? Wziął je na poważnie. Zostawił wszystko, także swoich dotychczasowych przyjaciół, i wrócił do miejsca, skąd wyruszył, czyli do Asyżu. Po drodze pozbył się konia i rycerskich ozdób. Wrócił do swojego miasta jako przegrany. Wielu sądzi, że stchórzył i dlatego zawrócił. Prawda jest jednak zupełnie inna. Był to początek duchowego doświadczenia, które w duchowości nazywamy doświadczeniem ciemnej nocy. Odtąd Franciszek chce zrozumieć sens pytań, które usłyszał, by odkryć prawdziwego Pana. Nastąpi to, ale nie od razu. Potrzeba czasu. Wszystko, co w życiu ważne, potrzebuje czasu i człowiek musi go znaleźć, inaczej może rozminąć się z tym, co dla niego piękne.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Przez kilka najbliższych lat Bóg przygotowuje go na spotkanie ze sobą, poddając go różnym próbom, jak np. ośmieszeniu w oczach tych, których znał, bycia pozornie przegranym i bez pewnej przyszłości, wszak odrzucił materialne dobra itp. Bóg „rozbiera” go z tego, co Franciszek sam przyodział, by następnie przyodziać go w „rzeczy” nowe, pochodzące od Boga. Kieruje go na nową drogę, dotąd mu obcą, odsłania przed nim inny rodzaj piękna, które dotąd ignorował. Początkowo dla Franciszka jest to trudne doświadczenie, nawet bardzo, lecz powoli coraz mocniej w nie wchodzi. Czuje się bezradny wobec licznych znaków bliskości i miłości Boga, dlatego – nawet nie wiedząc, dokąd go prowadzi – wiernie za Nim idzie. Ufa Bogu bardziej niż sobie, godzi się na tę przygodę, godzi się na pewną ciemność aktualnej niewiedzy, by zdobyć jeszcze większą.

Doświadczenie ciemności nocy jest wręcz nieodzowne w życiu. I nie chodzi bynajmniej tylko o życie wiary, ale także o życie zawodowe, rodzinne, o przyjaźń itp. Związane jest z nią przechodzenie na wyższy poziom – osiąga się lepszą znajomość, głębszą przyjaźń. Kto jej unika, ten nie rośnie, nie rozwija się, nie pogłębia wiedzy już posiadanej, innymi słowy – cofa się.

***

Reklama

Franciszek miał w życiu kilka takich duchowych ciemnych nocy. Zwieńczeniem pierwszej była modlitwa w Kościółku San Damiano, gdy ukląkł pod krzyżem, prosząc Chrystusa: „Panie, oświeć ciemności mojego serca”. Był duchowo zagubiony, wewnętrznie rozbity, poruszał się w jakiejś matni, nie wiedząc, co ze sobą zrobić. Wtedy usłyszał głos z krzyża: „Franciszku, odbuduj mój dom!”. Odebrał te słowa dosłownie. Zaczął zbierać kamienie na odbudowę rozpadających się okolicznych kościółków. Lecz z upływem czasu zaczęło dziać się coś przedziwnego, zamiast kamieni na wózek zbierali się wokół niego ludzie, młodzi i starsi, wykształceni i bez wykształcenia, różni. Przyłączali się, bo widzieli w nim kogoś niezwykłego – coś, jakiś rodzaj energii, emanowało z niego. On sam nie był tego świadom. Nie chciał imponować, tylko realizować polecenie z krzyża. W miarę ich gromadzenia się Franciszek rozumie, że w istocie Bogu chodziło nie o to, by odbudować upadające kościółki, lecz by wspierać duchowe odrodzenie Kościoła, a nade wszystko, by człowiek się odradzał.

Reklama

Inscenizacja Bożego Narodzenia w Greccio wieńczyła – jak sądzę – drugą ważną ciemną noc Franciszka. Wydarzenie w Betlejem odczytywał jako największe uniżenie się Boga, największy wyraz pokory, większy od samej śmierci na krzyżu. W grocie betlejemskiej bowiem Bóg jakby „umierał” dla swojego bóstwa, przyjmując ludzkie ciało dotknięte skutkami grzechu, a więc słabością, przemijalnością, śmiercią. Wchodząc w ciemność groty w Greccio, w której były tylko wół i osioł, kontemplując pusty żłóbek (bo nie umieścił w nim figury Dzieciątka, tylko siano), Franciszek poddawał ocenie swoje własne życie. Pytał siebie, w obliczu Boga, czy przeżył je dobrze. Trudy przepowiadania, postępująca choroba oczu, malaria, której nabawił się w Palestynie, rozczarowanie z nieudanych starań o pokój między krzyżowcami a muzułmanami, napięcia w młodej wspólnocie zakonnej, której dał początek, fizyczna niemożliwość ponownego udania się do Betlejem itp. nasuwały pytania: czy nie przegrał życia? Czy robił dobrze to, co robił? Pytania te, pełne ciemności, kieruje do Boga. Zabiera je ze sobą, kiedy celebruje narodziny Dzieciątka w Greccio. Odkrywa wówczas, że musi po raz kolejny narodzić się na nowo, w inny sposób, do innego życia. I po Greccio Franciszek staje się jeszcze bardziej duszą mistyczną. Na Alwerni otrzymuje dar stygmatów, znaków miłości, która zwyciężyła śmierć, a po zejściu z niej, w miesiącach poprzedzających śmierć, komponuje Pieśń słoneczną, tekst poetycki, pierwszy utwór włoskiego renesansu, który mógł być dziełem wyłącznie duszy mistycznej. Tylko bowiem mistyk widzi więcej i głębiej, spogląda tam, gdzie inni nie spoglądają lub niczego nadzwyczajnego nie widzą.

***

Reklama

Franciszek jeszcze bardziej pozwala prowadzić się Bogu. Jeszcze mocniej poddaje się Jego woli, idąc tam, gdzie wskaże jego Mistrz. Ponieważ żył z Nim w przyjaźni, odkrywał Jego ślady wszędzie, w każdym stworzeniu, żywiole, w sytuacjach egzystencjalnych – radosnych i smutnych. Widział je w wilku, w ptakach, w Słońcu i Księżycu, ale także w biedzie, śmierci itp. Z miłości do Jezusa, Bożego Syna, chciał także żyć skromnie, jak On. Bieda czy ubóstwo nie były bynajmniej celem jego życia. Wszak nikt z nas, żaden człowiek przy zdrowych zmysłach, nie chce żyć w biedzie. Nie pozbawia się dobrowolnie tego, co gwarantuje mu godną egzystencję. Tak samo zachowywał się Franciszek. On wybrał ubóstwo, bo wybrał miłość Boga – ona była przed biedą i ubóstwem. To miłość do Chrystusa sprawiała, że osłabła jego „miłość” (przywiązanie) do rzeczy materialnych. Franciszek kochał najbardziej Chrystusa ubogiego, gotowego oddać wszystko dla ludzi, uczynić się sługą wszystkich, dlatego nie kochał rzeczy tego świata. Szanował je o tyle, o ile pozwalały, a nie osłabiały czy nie zasłaniały jego miłości do Chrystusa. Chciał, by nic mu nie ciążyło – w sensie dosłownym i symbolicznym – w głoszeniu dobrej nowiny. Od kiedy zakochał się w Chrystusie, chciał być gotowy i dyspozycyjny, być tam, gdzie On chciał, i robić to, czego On od niego oczekiwał. Miłość do Chrystusa sprawiła, że stał na trwałym fundamencie, nie zaś na chwiejnej łódce ziemskich bogactw.

***

Wracając do pytania z początku: na czym polega fenomen Franciszka z Asyżu? Tajemnica tkwi w jego ewangeliczności. Był zakochany w Chrystusie. I Ewangelię miał za księgę życia. Ona była dla niego tekstem ciągle świeżym, ciągle mądrym, ciągle mówiącym, co robić lub od czego się powstrzymać, by dobrze i pięknie żyć. Szedł przez życie, przypominając wszystkim, których spotykał, że Bóg jest najwyższy i piękny, że jest dobry i pełen życzliwości dla człowieka, że jest wszechmocny i jaśniejący Boskim światłem, że jest jedyną przyszłością. Jemu to wystarczyło, by jego życie nabrało sensu, by płonęło ogniem miłości i rozpalało wszystkich wokół.

Przed nawróceniem miał prawie wszystko, lecz brakowało mu szczęścia, prawdziwej radości. Po nim dzielił się z wierzącymi, niewierzącymi, z chrześcijanami, z muzułmanami radością odkrycia bliskości Boga, który jest dla niego źródłem szczęścia.

A jak jest teraz? Często mamy nazbyt wiele, lecz jesteśmy biedni w szczęście. Wydaje się nam, że można je nabyć, gdy tymczasem szczęścia należy szukać, zabiegać o nie, prosić, udać się do źródła, z którego wytryska. Nabywanie i szukanie to dwie różne sprawy. Nabywamy to, co widzimy lub co jest nam polecane. Stąd nabywamy egzotyczne wakacje, elegancki samochód czy wygodny dom itp. Tymczasem niemożliwe jest, by nabyć miłość, przyjaźń, sens życia czy powołanie, w którym będziemy się w pełni realizować. Szukanie wymaga inteligencji, cierpliwości, wytrwałości, czyli takich postaw, które są obce nabywaniu. Franciszek szukał i chciał być znaleziony. Szukał piękna swego życia w Bogu i je otrzymał, żył Ewangelią, której mądrość nie przemija. I dlatego jego życie nie przestaje być inspirujące także dla nas, 800 lat po jego śmierci.

Wysłuchała:

2026-02-10 14:28

Oceń: +5 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

„Ekonomia Franciszka”: nie zmieni się środowiska bez zmiany gospodarki

[ TEMATY ]

ekonimia

Św. Franciszek z Asyżu

pixabay.com

40 miast na całym świecie łączy się dzisiaj z Asyżem, gdzie odbywa się kolejny etap spotkania z cyklu „Ekonomia Franciszka”. Uczestniczą w nim młodzi przedsiębiorcy i ekonomiści, którzy dążą do zmian prowadzących do lepszej przyszłości. W centrum dyskusji znajdą się takie kwestie jak wzrost biedy, nasilanie nierówności gospodarczych i problemy związane z ekologią.

W spotkaniu wezmą udział m.in. młodzi z Bogoty, Nairobi, Szanghaju i Waszyngtonu, którzy podsumują dwa lata wspólnych działań odkąd ten projekt został zainicjowany przez Papieża Franciszka. „Młodzież zaangażowała się bardzo aktywnie. Przypominają, że nie można zmienić środowiska i realiów naszego życia bez wcześniejszej zmiany gospodarki” – powiedział Radiu Watykańskiemu prof. Luigino Bruni, ekonomista i koordynator naukowy projektu.
CZYTAJ DALEJ

Indie: chrześcijanie podpisują oświadczenia, że dobrowolnie uczestniczą w modlitwie

2026-08-30 10:54

[ TEMATY ]

Indie

chrześcijanie

Pixabay

Tłum aktywistów miał grozić Siostrom Salezjankom

Tłum aktywistów miał grozić Siostrom Salezjankom

Od 28 sierpnia w indyjskim stanie Maharasztra obowiązuje ustawa regulująca kwestie konwersji religijnej. W związku z obawami przed oskarżeniami o przymusowe nawracanie niektóre wspólnoty chrześcijańskie zaczęły gromadzić podpisane oświadczenia uczestników spotkań modlitewnych, a także ich zdjęcia i dane identyfikacyjne.

Jak podał 25 sierpnia dziennik „The Indian Express”, praktyka ta jest stosowana m.in. w Bombaju oraz w miastach Vasai, Virar, Mira-Bhayandar, Thane i Palghar. Uczestnicy spotkań modlitewnych wypełniają formularze, w których potwierdzają, że przybyli z własnej woli, bez nacisku, groźby czy zachęty. Oświadczają również, że ich obecność jest wynikiem „osobistej, dobrowolnej i niezależnej” decyzji.
CZYTAJ DALEJ

Problemy szpitala założonego przez Ojca Pio. Papież śledzi z bliska prace komisji nadzorującej działania naprawcze

2026-08-31 18:32

Vatican Media

Spotkanie Papieża z komisją nadzorującą fundację Dom Ulgi w Cierpieniu

Spotkanie Papieża z komisją nadzorującą fundację Dom Ulgi w Cierpieniu

Podczas spotkania, które odbyło się 31 sierpnia w Castel Gandolfo, omówiono dotychczasowe prace Komisji powołanej w maju ubiegłego roku na mocy papieskiego chirografu, której działalność Leon XIV śledzi z bliska. Prace mają być kontynuowane zgodnie z wyznaczonymi kierunkami działań, aby zapewnić ciągłość i przyszłość dziełu św. Ojca Pio z Pietrelciny.

Papież Leon XIV przyjął 31 sierpnia na audiencji w Pałacu Apostolskim w Castel Gandolfo Komisję ds. Kierowania i Nadzoru nad Fundacją „Dom Ulgi w Cierpieniu - Dzieło św. Ojca Pio z Pietrelciny, O.F.M. Cap.”, powołaną na mocy chirografu z 27 maja 2026 roku.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję