Wykonanie: 1. Ziemniaki ugotuj w mundurkach, obierz i pokrój w grubszą kostkę.
2. Czerwoną cebulę obierz, pokrój w piórka.
3. Ogórki i rzodkiewkę pokrój w grubszą kostkę.
4. Koperek drobno posiekaj.
5. Śmietanę wymieszaj z majonezem, dopraw solą i pieprzem.
6. Wszystkie składniki umieść w misce, dodaj sos, wymieszaj.
Sałatka znakomicie nadaje się do dań z grilla.
Wykonanie: 1. Bób gotuj w osolonej wodzie do miękkości (ok. 15 min). Przestudź, obierz i zblenduj.
2. Jedną cebulę i boczek pokrój w kostkę, podsmaż na maśle, dodaj do bobu, dołóż zmiażdżony czosnek, wymieszaj. Przypraw solą, pieprzem i majerankiem.
3. Mąkę przesiej na stolnicę, zrób dołek, dodaj sól, jajko i żółtko. Stopniowo dolewając wodę, wyrób elastyczne ciasto.
4. Rozwałkuj ciasto cienko, szklanką wykrawaj kółka, nakładaj farsz i zlepiaj.
5. Pierogi partiami wkładaj do osolonego wrzątku. Gotuj 2 min od czasu, jak wypłyną. Wyjmuj łyżką cedzakową.
6. Cebulę posiekaj, zeszklij na maśle, polej pierogi.
Wykonanie: 1. Rabarbar umyj, obierz i pokrój w cienkie plasterki.
2. Jajka umyj, oddziel żółtka od białek.
3. Do miski przesiej mąkę, dodaj żółtka, mleko, rabarbar i szczyptę soli, wymieszaj.
4. Ubitą na sztywno pianę z białek delikatnie połącz z masą (ciasto powinno być gęste, aby dało się formować łyżką.
5. Kładź łyżką racuszki na mocno rozgrzany tłuszcz i obsmażaj z obu stron.
6. Podawaj gorące, posypane cukrem pudrem.
Wykonanie: 1. Poziomki umyj, osącz, usuń szypułki, zostaw część do przybrania.
2. Śmietankę ubij z cukrem pudrem, wymieszaj z poziomkami i przełóż do pucharków.
3. Przybierz pozostałymi poziomkami i małymi bezikami.
Makaron z bobem i boczkiem
SKŁADNIKI: * 30 dag makaronu, np. rurki, świderki
* 50 dag bobu
* 25 dag surowego wędzonego boczku
* 150 ml śmietany kremówki (30%)
* 2 łyżki świeżego siekanego koperku
* sok z cytryny lub limonki
* sól, pieprz
* parmezan
* bazylia do dekoracji.
Wykonanie: 1. Makaron ugotuj w osolonej wodzie wg przepisu na opakowaniu.
2. Bób dokładnie opłucz na sicie pod zimną bieżącą wodą. W garnku zagotuj wodę. Na wrzątek wrzuć bób, dodaj 1/2 łyżeczki cukru i 1/2 łyżeczki soli i gotuj do miękkości (bób bardzo młody gotuje się ok. 4-6 min, bób starszy potrzebuje 8-12 min). Ugotowany bób natychmiast odcedź i przelej obficie zimną wodą. Zdejmij skórkę i gotowy odłóż na bok.
3. Boczek pokrój w kostkę i przesmaż na patelni, dodając 2-3 łyżki oleju.
4. Na patelnię z podsmażonym i wytopionym boczkiem wlej śmietanę kremówkę. Dodaj ugotowany bób oraz garść posiekanego koperku. Wyciśnij 2 łyżki soku z cytryny lub limonki i dodaj przyprawy: 1/2 łyżeczki pieprzu i 1/3 łyżeczki soli. Całość wymieszaj i zagotuj.
5. Ugotowany makaron przełóż na patelnię z bobem i boczkiem, wymieszaj.
6. Podawaj danie posypane tartym parmezanem i udekorowane listkami bazylii.
Gerard Rasch, Holender, tłumacz Zbigniewa Herberta, napisał w dzień po śmierci poety w piśmie „Vrij Nederland”: „…ważne jest, by również w poezji, szczególnie w poezji zachować ludzką twarz, bronić piękna, ponieważ słowo jest niedwuznaczne, uwiecznia nas i utrwala, gdyż poezja jest najwyższą formą porozumiewania się ludzi”. I zaraz potem dodał: „Nie ze wszystkiego można żartować. Niektóre wartości są absolutne. Dom. Jedzenie. Wolność. Prawda. Piękno. Życie”. Pomijając charakterystyczną dla wielu niewierzących artystów przesadę, tę „najwyższą formę porozumiewania się”, i arbitralnie ustalone „absolutne wartości”, wśród których tylko Prawda zasługuje na to miano (Piękno jest jej odbiciem), te słowa są zastanawiające. Słyszy się w nich tęsknotę za ładem. Tęsknotę za światem, w którym rzeczy są na swoim miejscu. Tak, nie ze wszystkiego można żartować. Poezja Zbigniewa Herberta, czerpiąca natchnienie z kanonu wartości klasycznych i do niego, jako wzorca Piękna, Ładu, Harmonii, odwołująca się, była dla wielu ludzi, w tym dla holenderskiego tłumacza, sprawą istotniejszą, niż mogłoby się wydawać. To nie była tylko poezja. Było to nie tylko źródło szczególnej inspiracji dla myśli, skojarzenia rzeczy w czytelny, prosty i w swej prostocie elegancki wzór, źródło wzruszenia, przeżycia estetycznego. Ona poruszała struny głębsze. Pragnienie Prawdy, Dobra i Piękna, które są nierozerwalną całością.
Nie bez przyczyny holenderski znawca Herberta wspomniał o jedzeniu. Zapewne tak jak my miał przed oczyma dwa przeciwstawne obrazy: olbrzymi wylew wszelkiego rodzaju budek z jedzeniem podawanym do rąk klientów na ulicy, jakby to była wojna i trzeba było brać zupę wprost z kotła ustawionego pod gołym niebem, a mięso jeść rękami. I zaraz obok - jakieś nieprawdopodobne przybytki gastronomiczne, ociekające bogactwem, wyrafinowaniem, wytwornością (najczęściej podrabianą), zachęcające do spożywania na olbrzymich porcelanowych talerzach nienaturalnie małych porcji, przybranych liśćmi, kwiatami i ziarenkami egzotycznych nasion, czegoś, co ma być przede wszystkim „oryginalne”, „niepowtarzalne”, sprowadzone z bardzo daleka w skrzyniach obłożonych lodem. Miejscem, gdzie jedzenie traktowane jest normalnie, pozostaje dom. Normalnie, to znaczy bez zdawkowości, pośpiechu i zarazem bez ceremonialnej przesady, właściwej snobistycznemu gustowi, który jest wiecznie niezadowolony z powtarzalności tych samych miejsc i uskarża się na brak smakowych podniet. Dom rodzinny, w którym czeka nakryty obrusem stół, wygodne krzesła i skromny, ale zdrowy, niezbyt obfity posiłek. Czy jednak dużo jest takich domów? Nawet jedzenie w spokojnej, miłej, pełnej prostoty atmosferze stało się dziś rodzajem luksusu. A o tym, że istotnie każdy posiłek jest czymś ważnym, w naszym kręgu kulturowym i cywilizacyjnym, przekonuje nie tylko poezja, a nade wszystko modlitwa przed posiłkiem, którą przez całe wieki w Polsce praktykowano i nie było od tego zwyczaju odstępstw. Dziś „śmieciowe jedzenie” odzwyczaja nas od szacunku dla Bożych darów. Sposób przyjmowania go - niechlujny, wprost z papierków czy plastikowych opakowań, na ulicy, często brudnej, wśród hałasu i dymu spalin - uwłacza powadze tej czynności, która nie powinna nas zbliżać do świata zwierząt. Przeciwnie. Warto zauważyć, jakim wyłomem cywilizacyjnym stały się lody na patyku, do jedzenia na ulicy, wprowadzone z wielkim entuzjazmem najpierw w Związku Sowieckim, jeszcze w latach 20. XX wieku, gdzie przemysł wytwarzania lodów był niemal przemysłem narodowym i gdzie niechlujstwo spożywania posiłków stało się w krótkim czasie od rewolucji czymś wręcz symbolicznym. Niby rzecz niewinna, a tak skuteczna w dziele systematycznego, powolnego kruszenia zasad, jakie niegdyś tworzyły naszą kulturę. W Polsce panie, siadając do obiadu, starały się kiedyś zakładać inną suknię, a przynajmniej zmieniać na czysty fartuszek, bo obiad był rodzajem rodzinnego święta, wspólnym spotkaniem przy stole. Imieniny dzieciom wyprawiano zawsze w domu, pod czujnym okiem rodziców. Dziś królują kinderbale w McDonaldzie albo też - równie często - rodzice uciekają z domu, gdy przychodzą goście do synka lub córeczki i w krótkim czasie stawiają dom na głowie. Warto zapytać: Czym jest taki dom? Kim są tacy rodzice? Kim będą takie dzieci?
W 2025 roku głód na świecie spadł trzeci rok z rzędu. Jednak poprawa sytuacji jest nadal niestabilna, nierównomiernie rozłożona i niewystarczająca, aby osiągnąć Cele Zrównoważonego Rozwoju ONZ do 2030 roku.
Wynika to z raportu na temat stanu globalnego bezpieczeństwa żywnościowego i żywienia, opublikowanego we wtorek przez pięć wyspecjalizowanych agencji Organizacji Narodów Zjednoczonych (WFP/FAO/IFAD/UNICEF/WHO). Raport stwierdza, że w 2025 roku 7,8% światowej populacji cierpiało głód. Stanowi to spadek w porównaniu z 2024 rokiem (8,1%) i 2022 rokiem (8,6%) i potwierdza stałą, choć powolną, poprawę. Oznacza to, że w 2025 roku około 645 mln ludzi cierpiało głód - o prawie 14 mln mniej niż w 2024 roku i o 43 mln mniej niż w 2022 roku.
Zgodnie z tradycją Papież ucałował figurę św. Benedykta
Wracając z Sanktuarium Najświętszej Trójcy w Vallepietra, Papież zatrzymał się w Subiaco, gdzie odwiedził dwa benedyktyńskie klasztory. Modlił się w Świętej Grocie, związanej z początkiem życia monastycznego św. Benedykta, a następnie spotkał się ze wspólnotą benedyktynów.
Po porannej pielgrzymce do Sanktuarium Najświętszej Trójcy w Vallepietra Leon XIV udał się do Subiaco. W Monasterze św. Benedykta zwiedził kompleks klasztorny i zatrzymał się na chwilę cichej modlitwy przed XIII-wiecznym freskiem św. Franciszka z Asyżu.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.