Reklama

Historia

Powstańczy testament

Latem 1944 r., kiedy to wraz z nadciągającą Armią Czerwoną zaczynała się de facto nowa okupacja, pytanie: bić się czy nie? – tak często towarzyszące naszym zmaganiom w walce o niepodległość – wróciło z całym swoim dramatyzmem.

Niedziela Ogólnopolska 30/2026, str. 32-33

[ TEMATY ]

Powstanie Warszawskie

commons.wikimedia.org/Jerzy Tomaszewski

Powstanie Warszawskie. Barykada na skrzyżowaniu ulic Świętokrzyskiej i Mazowieckiej, widziana od strony Placu Napoleona. Żołnierze 1. plutonu dywersyjno-bojowego „Perkun” 3. kompanii zgrupowania Bartkiewicz

Powstanie Warszawskie. Barykada na skrzyżowaniu ulic
Świętokrzyskiej i Mazowieckiej, widziana od strony Placu Napoleona.
Żołnierze 1. plutonu dywersyjno-bojowego „Perkun” 3. kompanii
zgrupowania Bartkiewicz

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W tej sytuacji cały sens oporu i konspiracyjnej walki z okupantem hitlerowskim, rozpoczętej 1 września 1939 r., a prowadzonej pod kierownictwem rządu RP na emigracji i władz państwa podziemnego, został podważony przez zewnętrzną przemoc oraz splot niekorzystnych okoliczności zewnętrznych, zwłaszcza uległej polityki aliantów zachodnich wobec Stalina. W ówczesnych elitach władzy miano pełną świadomość wagi chwili, ale złożoność realiów politycznych prowadziła do pogłębienia polaryzacji poglądów w ocenie sytuacji i wyboru strategii.

Reklama

Premier Stanisław Mikołajczyk oraz kierownictwo podziemia w kraju, tj. gen. Tadeusz Bór-Komorowski, komendant AK, wraz z kilkoma oficerami Komendy Głównej, zwłaszcza gen. Leopoldem Okulickim, oraz delegat rządu na kraj Jan Stanisław Jankowski nie mogli zgodzić się na bierność, którą w tej sytuacji utożsamiali z kapitulacją. Ponieważ istniała realna groźba wykorzystania przez komunistów dla swoich celów wrzenia w stolicy, zdecydowano się na wybuch powstania, widziano w nim bowiem ostatni atut w walce o suwerenność Polski. Mimo braku broni i perspektywy realnej pomocy militarnej ze strony aliantów zachodnich oraz potencjalnego ryzyka związanego z zachowaniem się Armii Czerwonej szukano kompromisu z Kremlem, który umożliwiłby w tych trudnych warunkach osiągnięcie fundamentalnego celu politycznego powstania, streszczonego w słowach Jankowskiego: „Chcieliśmy być wolni i wolność sobie zawdzięczać”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Musicie myśleć trzeźwo

Po drugiej stronie politycznego sporu stali ci, którzy sceptycznie odnosili się do planu wybuchu powstania. Byli wśród nich Naczelny Wódz Polskich Sił Zbrojnych gen. Kazimierz Sosnkowski, dowódca II Korpusu Polskiego gen. Władysław Anders, a w kraju – podziemie narodowe.

Osią sporu były różnice w ocenie realnych szans powstania, które miało wybuchnąć w tak dramatycznej sytuacji militarno-politycznej, oraz możliwych skutków jego klęski. Za tymi wątpliwościami kryło się jednak jeszcze bardziej kluczowe pytanie o właściwą reakcję polskich elit na politykę Stalina, zmierzającą do zniewolenia Polski. Nie widząc szans na jakikolwiek realny kompromis z Kremlem, przebywający pod koniec lipca na inspekcji II Korpusu we Włoszech Wódz Naczelny krytycznie odniósł się do planów wizyty Mikołajczyka w Moskwie. Ostateczna konkluzja polityczna generała sprowadziła się do zdania: „W obliczu sowieckiej polityki gwałtów i faktów dokonanych powstanie zbrojne byłoby aktem pozbawionym politycznego sensu, mogącym za sobą pociągnąć niepotrzebne ofiary”. Stąd płynął jednoznaczny wniosek: „(...) w obecnych warunkach jestem bezwzględnie przeciwny powszechnemu powstaniu, którego sens historyczny musiałby z konieczności wyrazić się w zamianie jednej okupacji na drugą”.

Reklama

Wątpliwości i obawy gen. Sosnkowskiego podzielał gen. Anders, zdeklarowany przeciwnik jakichkolwiek ustępstw wobec Sowietów. We wspomnieniach napisanych po wojnie dowodził, że powstanie było w aspekcie politycznym „największym nieszczęściem”. Przekonywał, że nie miało „najmniejszych szans powodzenia” i naraziło na represje nie tylko stolicę. Nie miał przy tym złudzeń w sprawie stosunku Stalina do powstania, sugerując, że Rosjanie „z największym zadowoleniem i radością będą czekać, aż się wyleje do dna najlepsza krew narodu polskiego”.

W otwarty sposób sceptycyzm wobec planów wybuchu powstania w stolicy wyrażali także przedstawiciele podziemia narodowego. Jako wyznawcy filozofii „ekonomii krwi” zwracali uwagę na fakt, że powstanie w mieście, w dużym skupisku ludzi, musi doprowadzić do kolosalnych strat wśród cywilów. Jednocześnie w odniesieniu do brutalnej polityki Stalina wobec podziemia niepodległościowego byli przeciwnikami jakiejkolwiek współpracy militarnej AK z wkraczającą Armią Czerwoną.

Gdy lała się polska krew

Reklama

Kiedy zaczęła się walka w stolicy, polityczne kalkulacje zeszły na dalszy plan. Generał Sosnkowski, podobnie jak prezydent Władysław Raczkiewicz i rząd RP, niejednokrotnie interweniował u aliantów w sprawie pomocy militarnej dla powstania. Warszawa leżała, niestety, w strefie sowieckiej, co wiązało im ręce. Anders składał hołd powstańcom w słowach: „Jestem na kolanach przed walczącą Warszawą”, a w rozmowie z premierem Winstonem Churchillem miał powiedzieć, że woli śmierć rodzin w Warszawie niż życie pod „bolszewikami”. Na początku powstania, kiedy polscy lotnicy brali udział w bardzo ryzykownych lotach nad walczącą Warszawą i ponosili wielkie straty, wraz z Wodzem Naczelnym myślał o przerzuceniu do walczącej stolicy 1. Kompanii Komandosów. Z kolei w rozkazie do żołnierzy II Korpusu Polskiego z lutego 1945 r. napisał o powstaniu jako „najwspanialszej bitwie tej wojny”, która „wpisana jest krwawymi zgłoskami w sumienie świata”.

Dzięki stałej presji polskich elit emigracyjnych alianci zachodni podejmowali naciski na Stalina w sprawie pomocy powstańczej stolicy – niestety, mało skuteczne. Dlatego Polacy czuli się osamotnieni. Temu rozgoryczeniu dał wyraz gen. Sosnkowski w rozkazie do żołnierzy AK w rocznicę napaści hitlerowskiej, 1 września 1944 r., w którym czytamy: „Lud Warszawy pozostawiony sam sobie i opuszczony na froncie wspólnego boju z Niemcami – oto tragiczna i potworna zagadka, której my, Polacy, odcyfrować nie umiemy na tle przewagi technicznej potęgi sprzymierzonych (...). Nie umiemy, bo uwierzyć nie jesteśmy w stanie, że oportunizm ludzki w obliczu siły fizycznej mógłby posunąć się tak daleko, aby patrzeć obojętnie na agonię stolicy tego kraju, którego żołnierze tyle innych stolic własną piersią osłonili lub wyzwolili wysiłkiem własnego ramienia”. Reakcja Stalina była natychmiastowa, tak jak natychmiastowa była gotowość spełniania życzeń dyktatora przez polityków zachodnich. Na życzenie Stalina, pod naciskiem państw zachodnich i premiera Mikołajczyka, 30 września prezydent RP na uchodźstwie zwolnił gen. Sosnkowskiego z funkcji Naczelnego Wodza Polskich Sił Zbrojnych.

Mimo traumy, jaką przeżyli Polacy po kapitulacji stolicy, a zwłaszcza w obliczu późniejszej zagłady miasta, odpowiedzi na pytanie, kto w sporze o powstanie miał rację, historia nie rozstrzygnęła w sposób jednoznaczny i definitywny. W tak trudnej sytuacji, w jakiej przyszło podejmować decyzje, nie było prostych i dobrych rozwiązań, a winnych dramatu trzeba szukać przede wszystkim po stronie zdeklarowanych wrogów naszej niepodległości.

Aktualny dla nas szczególnie dziś testament powstania polega na tym, że mimo różnic politycznych wartością bezcenną dla ówczesnych elit była wtedy wspólna odpowiedzialność za losy narodu i jego przyszłość. Bo gdy lała się polska krew, nie spory były już najważniejsze. Jedni brali na siebie odpowiedzialność za trudne decyzje, inni chwytali za broń, a jeszcze inni w Londynie robili wszystko, by pomóc walczącej i osamotnionej Warszawie.

2026-07-21 12:51

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Uczcili rocznicę Powstania Warszawskiego

Niedziela świdnicka 33/2018, str. IV

[ TEMATY ]

rocznica

diecezja świdnicka

Powstanie Warszawskie

Beata Mucha

Oddano hołd bohaterom wielkiego zrywu niepodległościowego

Oddano hołd bohaterom wielkiego zrywu niepodległościowego

74. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego obchodzono nie tylko w stolicy naszego kraju, ale również w wielu miastach całej Polski. Środowiska patriotyczne zorganizowały 1 sierpnia obchody także na terenie diecezji świdnickiej. Uroczystości upamiętniające zryw niepodległościowy Armii Krajowej z 1944 r. skierowany przeciw niemieckiemu okupantowi oraz dla uczczenia jego bohaterskich uczestników odbyły się m.in. w Wałbrzychu, Dzierżoniowie, Nowej Rudzie, Świdnicy, Bielawie i Głuszycy

Podobnie jak w latach ubiegłych mieszkańcy Wałbrzycha i okolic uczcili pamięć Powstania Warszawskiego, gromadząc się w centrum miasta – na pl. Grunwaldzkim. W godzinie „W” – o 17.00 – godzinie wybuchu powstania, w całym mieście zawyły syreny. Uczestnicy manifestacji oraz niektórzy przechodnie akurat przebywający w pobliżu pl. Grunwaldzkiego zatrzymali się w zadumie i oddali hołd bohaterskim bojownikom i ofiarom wielkiego zrywu niepodległościowego, jakim było Powstanie Warszawskie. Na kilka minut zatrzymany został w centrum Wałbrzycha ruch kołowy i pieszy. Około stu przedstawicieli środowisk patriotycznych, kibiców wznosiło gromkie okrzyki, m.in. „Cześć i chwała Bohaterom!”. Po kilku minutach uczestnicy patriotycznej manifestacji udali się pod Pomnik Niepodległości na pl. Kościelnym, gdzie złożone zostały kwiaty, zapalono znicze i odśpiewano hymn państwowy. W wałbrzyskich kościołach tego dnia modlono się w intencji powstańców Warszawy i ludności cywilnej stolicy, którzy stracili życie z rąk niemieckich okupantów przed 74 laty. Przywoływano pamięć o bohaterskich bojownikach, którzy w godzinie próby, walcząc o wolną Warszawę i niepodległą Polskę, wykazali się niespotykanym poświęceniem i odwagą, które przez dziesięciolecia stanowiły natchnienie w walce z komunistycznym zniewoleniem Ojczyzny po II wojnie światowej.
CZYTAJ DALEJ

Łatwo stać się człowiekiem, który komentuje Boga, zamiast za Nim pójść

Rozważanie do Ewangelii Łk 7, 31-35

Czytania liturgiczne na 16 września 2026;
CZYTAJ DALEJ

Pod prąd – Redaktor naczelny o jubileuszu „Niedzieli” w Radiu Jasna Góra

2026-09-16 14:13

[ TEMATY ]

100‑lecie "Niedzieli"

Redakcja

– Aresztujemy księdza dlatego, że „Niedziela” jest wszędzie – miał usłyszeć od funkcjonariusza bezpieki ks. Antoni Marchewka, trzeci redaktor naczelny tygodnika. Sto lat historii „Niedzieli” to nie tylko jubileusz, ale także wojna, więzienie, cenzura i walka o możliwość mówienia własnym głosem. O tym, jak zachować ten charakter w XXI wieku, mówił w Radiu Jasna Góra ks. Jarosław Grabowski, obecny redaktor naczelny pisma.

– Historia „Niedzieli” to historia dziejów Polski – podkreślał. W czasie wojny wydawanie tygodnika przerwał niemiecki okupant. Po wojnie pismo wróciło, ale szybko znalazło się pod presją komunistycznej cenzury. Ksiądz Antoni Marchewka został aresztowany, a w więzieniu przy Rakowieckiej dzielił celę z Władysławem Bartoszewskim. W 1953 r. ukazał się ostatni numer przed wieloletnią przerwą. Jednym z powodów konfliktu z władzami była odmowa opublikowania telegramu po śmierci Józefa Stalina.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję