Hasło tegorocznej pielgrzymki brzmiało: „Aby wszyscy zostali zbawieni”, ponieważ, jak powiedział wicedyrektor pielgrzymki ks. Grzegorz Woszczek: – Bóg pragnie nas mieć przy sobie na wieki, a pielgrzymka to zadatek tej bliskości z Bogiem.
Pięć dni wędrówki
Biskup sosnowiecki Artur Ważny przewodniczył Eucharystii dla pątników w Złotym Potoku, przedostatnim miejscu noclegu. Zaraz potem wyruszył w drogę razem z pielgrzymami, odwiedzając poszczególne grupy. Wygłosił też słowo, w którym zauważył m.in., jak ważne jest, by opowiadać całemu światu o zbawieniu. Zwrócił uwagę na to, jak często w naszym życiu „dajemy się nabrać na pokusy, tracimy z pola widzenia cel naszego życia i później się bardzo gubimy. I potrzebujemy Zbawiciela (…). Pan Bóg wykorzystuje także trudne sytuacje, żeby ogłosić światu, że Jezus Chrystus jest jedynym Zbawicielem”.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Konferencje głosił w tym roku ks. Krzysztof Bendkowski, wikariusz generalny diecezji sosnowieckiej i ojciec duchowny pielgrzymki. Zauważył m.in., że podczas rekolekcji w drodze dokonuje się pewien cud, bo różnimy się między sobą, ale idziemy razem, modlimy się razem, pomagamy sobie , troszczymy się o siebie nawzajem. Nie tworzymy podziałów, bo Krew i Ciało Pańskie są w nas. Ksiądz Bendkowski mówił też, że mimo iż jesteśmy z ziemi wzięci i to, co materialne jest dla nas pociągające, mimo że wypowiadamy często słowo „mój”, „moje”, to wszystko jest Pana Boga i jest nam dane tylko „w zarząd, w dzierżawę”.
W czasie pątniczej drogi konferencje wygłosili także m.in. dyrektor Caritas Diecezji Sosnowieckiej Agnieszka Żarecka i członkowie Domowego Kościoła. Diecezjalna Caritas przygotowała atrakcje dla pielgrzymów w Złotym Potoku oraz zupę pomidorową i gulasz w Trzebniowie. Po Mszy świętej w Złotym Potoku starosta olkuski rozdawał pielgrzymom pączki.
Na zakończenie doceniono księdza proboszcza Pawła Tracza, dotychczasowego i odchodzącego z tej posługi, wieloletniego dyrektora pielgrzymki, związanego z nią od 40 lat (zaczynał jako dziesięciolatek). W ramach pięknej tradycji nagradzania najbardziej zasłużonych pielgrzymów ks. Paweł Tracz otrzymał z rąk bp. Artura Ważnego nagrodę Peregrinus Mariae (Pielgrzym Maryi) – ryngraf z podobizną Najświętszej Maryi Panny – Pani Jasnogórskiej.
Historycznym nawiązaniem było, podczas kończącej pielgrzymkę Mszy świętej na wałach jasnogórskich, której przewodniczył bp Artur Ważny, odnowienie Jasnogórskich Ślubów Narodu w 70. rocznicę ich złożenia.
Historia
Reklama
Na pielgrzymki chodzę, od drugiej pielgrzymki olkuskiej, czyli od 1988 r. Wówczas Olkusz należał do diecezji kieleckiej, a przewodnikiem pielgrzymki był ks. Marek Szeląg. W tym roku obchodzimy 40-lecie diecezjalnego pielgrzymowania z Olkusza (najpierw w diecezji kieleckiej, potem sosnowieckiej). W związku z rocznicą drugiego dnia pielgrzymki Mszy świętej we Włodowicach przewodniczył ks. Marek Szeląg, obecnie proboszcz z Chechła, który jako pierwszy prowadził pielgrzymkę.
Początkowo, jak pamiętam, z Olkusza wychodziła grupa biało-czerwona, dzielona w kolejnych latach na A i B, a później na A, B i C. Moje pielgrzymowanie rozpoczęło się w grupie kolegów z zespołu muzycznego, w którym wówczas grałem. Zachęcił mnie lider zespołu Jan Kućmierczyk. W czasie pielgrzymki dołączyło jeszcze kilku instrumentalistów (część z nich grała już rok wcześniej), stąd podczas pielgrzymki w naszej grupie obok wielu wokalistek i wokalistów, a także kilku gitarzystów, szli i grali: saksofonista, akordeonista, trębacz i skrzypek oraz ja, grający na werblu z talerzem, czyli takiej mini perkusji. Oprócz tego jakieś bongosy, tamburyny, „przeszkadzajki” itp. I nie tylko na Mszach świętych i apelach wieczornych – wspieraliśmy grupę muzycznie w czasie całej drogi.
Świadectwo
Pielgrzymka to przede wszystkim droga do celu, jakim jest Jasna Góra, a ostatecznie zbawienie. Dlatego trzeba się skoncentrować na tym, co najważniejsze: na przesłaniu duchowym; na pragnieniu, by wszyscy ludzie zostali zbawieni; na uświadomieniu im, że jeśli się naprawdę otworzą na Bożą łaskę i pójdą za nią, za jej natchnieniami, będą szczęśliwi – tu, w tym świecie, niezależnie od ziemskich trudności, a później w królestwie Bożym w niebie.
Reklama
Kiedy idę w pielgrzymce i odczuwam jej trudy, zwłaszcza bolące nogi, to powierzam ten ból Panu Jezusowi przez ręce Matki Bożej i następnie – tak jak to było na przykład na jednym z odcinków tegorocznego wędrowania – dziękuję Panu Bogu za ten trud, ból, zmęczenie fizyczne. I wtedy duchowo odżywam. Zmęczenie, ból gdzieś znikają, już o nich nie myślę. Czuję orzeźwiający serce wiatr, który pomaga mi dalej iść, grać i wspólnie odmawiać modlitwy z wewnętrzną radością.
W głębszym przeżywaniu pielgrzymki pomaga mi także Najświętszy Sakrament. Często też zastanawiam się, co Pan Jezus chce mi powiedzieć przez pielgrzymkę? Co mam w swoim życiu zmienić, a co umocnić? Te pytania nie zawsze znajdują od razu odpowiedź, ale pielgrzymka sprawia, że stawiam je przed sobą bardziej wyraziście. A czas, który mi daje Najwyższy na moje ziemskie pielgrzymowanie – jeśli go nie zmarnuję – daje mi na nie odpowiedzi we właściwym momencie. W tych odpowiedziach pomagają mi też inni pielgrzymi. Wspólnie zdążamy do zbawienia. Pomagamy sobie, choćby przez chwilę rozmowy, podejmowanie służb pielgrzymkowych i uśmiech, do którego zachęcał pątników już od początku pielgrzymki proboszcz olkuskiej Bazyliki św. Andrzeja Apostoła i jednocześnie przewodnik grupy biało-czerwonej ks. kan. Mariusz Karaś.
Niektórzy pielgrzymują rodzinnie. Tak też było przez jakiś czas i u mnie. Chodziliśmy z bratem, dwiema siostrami i mamą – śp. tato nie mógł, ze względu na problemy z kręgosłupem. Można wówczas doświadczyć czegoś takiego, jakby mój dom przeniósł się na pielgrzymkę. To tu jest wtedy moje najbliższe środowisko. Takie doświadczenie uczyło mnie, że tak naprawdę do mojej najbliższej rodziny należy też Pan Bóg i Święta Rodzina, a poprzez Nich też inni pielgrzymi oraz tego, że całe moje życie to pielgrzymka do zbawienia.
Ale każda forma pątniczego trudu jest dobra i odpowiednia, jeśli nie traktuje się pielgrzymki jak wyprawy turystycznej, tylko jako głębokie doświadczenie religijne, w którym Matka Boża prowadzi nas do swojego Syna Jezusa Chrystusa.
