Przez cały sierpień do Częstochowy wędrowały tysiące osób z różnych zakątków kraju, także z diecezji. Maryja jest dla nich Matką pełną łagodności i ciepła, Orędowniczką w najtrudniejszych sprawach, Pocieszycielką, dającą nadzieję i Przewodniczką w drodze do Swego Syna. W sercach nieśli intencje swoje i bliskich, pokonywali kolejne kilometry z wiarą, że to, co robią, ma sens, zawierzali wszystko Matce, która wszystko rozumie. Były chwile zmęczenia, niewyspanie, ból, cisza, ale również radość i wzruszenie, kiedy uklęknęli przed Cudownym Obrazem i spojrzeli w oczy Matki. Jedno jest pewne, pielgrzymka pozostanie w ich sercach na długie lata, a wdzięczność za przeżytą drogę ich przepełnia. Oto świadectwa pielgrzymów, którzy zaufali Maryi i podjęli trud drogi i zaufania, że ta droga zaprowadzi ich do Jezusa.
Reklama
Witold Wojnowski: – Kiedy pierwszy raz poszedłem na pielgrzymkę, był rok 1983. To była 5. Toruńska Pielgrzymka na Jasną Górę. Jeden misjonarz, werbista, zobaczył, że ja, taki młody chłopaczek po VIII klasie siedzę bardzo wzruszony w kaplicy jasnogórskiej i powiedział: „Wiesz, każdy, kto pierwszy raz tutaj przyjdzie, zawsze wraca”. Mam już dzisiaj 58 lat i dalej tam wracam. Jest jakaś tęsknota w sercu, że człowiek wraca do Matki. Czy warto? Patrzę na to z perspektywy więzi. To przylgnięcie, więź, tęsknota do Matki Bożej. Jestem z Parafii Matki Bożej Królowej Polski w Wąbrzeźnie i kiedy patrzę w parafii na obraz jasnogórski, to zawsze myślę o Jasnej Górze, o tych ludziach, o minionych latach i tych, które przede mną. Wiem, że do Matki trzeba wracać. 2 lata temu dopadła mnie kontuzja, ale nawet ona mnie nie zatrzymała. Nie mogłem iść, ale dzięki wielkiej dobroci moich pielgrzymkowych sióstr i braci te prawie 370 km byłem wożony, posługując muzycznie. Śmiano się, że ten wózek zostawię jako wotum dziękczynne. Dla mnie było to doświadczenie uczące pokory. Wśród braci i sióstr wszystko jest możliwe, nawet cię zawiozą, jak nie możesz. Chwała Panu!
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Katarzyna Morczyńska: – Podczas pielgrzymki można spotkać mnóstwo wspaniałych ludzi, otwartych serc, każdy dzień jest inny, każda chwila jest inna. Można wzbogacić się duchowo, spędzić czas na modlitwie, wyjść ze strefy własnego komfortu. Chociaż czasami nie jest lekko, to jesteśmy jak jedna wielka rodzina. Jeden drugiego wspiera, pomaga, czy słowem, czy pomocną dłonią. Myślę, że każdy z nas powinien spróbować wyjść z nami w drogę. Całe nasze życie jest jedną wielką pielgrzymką. Wstajemy, budzimy się, idziemy i mamy pomagać, czynić dobro, mieć otwarte serca, być empatycznymi, wyciągnąć dłoń.
Bartosz Śnieć: – Jest w tym jakaś ludowa mądrość, że każdy przynajmniej raz powinien iść na pielgrzymkę na Jasną Górę. Atmosfera to doświadczenie nie do opowiedzenia. Trzeba po prostu to przeżyć zarówno w kategoriach duchowych, jako rekolekcje w drodze, jak i w kategorii bardzo ciekawej przygody, której nie da się opisać żadnymi słowami.
Reklama
Agnieszka Żytniewska: – Na pielgrzymkę wyruszyłam po raz 10. Pracuję zawodowo i to prawda, że jak się pracuje, to tego urlopu ciągle mało, ale nawet jakby było jeszcze mniej, to myślę, że wykorzystałabym go właśnie w tym celu. Dla mnie najważniejsze na pielgrzymce jest to, co jest związane z ludźmi. Łączy nas to, że idziemy do Maryi i czuć mocno ducha wiary między każdym z nas. Ostatnio, gdy byłam u cioci, opowiadałam o pielgrzymce, że np. co roku starsza pani wystawia mały stolik, nalewa nam kompotu i to jest bardzo wzruszające, widzieć wielką życzliwość ludzi, doświadczać jej, to jest to, co naprawdę dodaje skrzydeł. To jest bardzo budujące i daje dużo siły na co dzień. To mnie tu głównie przyciągnęło. Tu są ludzie wiary i nie tylko dlatego, że słuchają konferencji, że od początku karmi nas Eucharystia, ale widzimy jej owoce każdego dnia, każdej minuty. Gdy kogoś coś boli, jest zaraz wsparcie, gdy ktoś jest zmęczony, zaraz jest radosne, pocieszające słowo. Doświadczamy żywego Boga między sobą i to jest piękne, dlatego nie zamieniłabym pielgrzymki na żaden inny urlop.
Przemysław Marchlik: – Na pielgrzymce człowiek częściej zagląda w swoje serce niż w domu, kiedy jest ze swoją rodziną, dzieciaczkami. Chodzimy do kościoła, modlimy się, korzystamy z sakramentów, ale dopiero jak poszedłem na pieszą pielgrzymkę z Grudziądza na Jasną Górę, to zobaczyłem, ile błędów, grzechów popełniam, ile upadków miałem w życiu. Kiedy zobaczyłem to wszystko, zacząłem inaczej patrzeć na ludzi i cieszyć się z małych rzeczy – że brat podał rękę, kiedy bolały nogi, że siostra owinęła nogi, kiedy miałeś pęcherze. Pan Bóg nas prowadzi, daje nam siłę, wsparcie, ale poruszają nas też świadectwa innych ludzi, którzy idą z nami, uzdrowienia z nowotworów czy uzależnień. Mówią o tym otwarcie i nie wstydzą się Boga. W grupie pomarańczowej nikt mnie nie krytykuje za moją wiarę, za to, że się modlę, śpiewam, za to, że przyznaję się do Pana Jezusa. Jeśli będę miał szansę iść w przyszłym roku, to na pewno to zrobię.
Wanessa Nowakowska: – Pielgrzymowanie jest dla mnie wyjątkowym doświadczeniem, ponieważ pozwala zatrzymać się na chwilę w codziennym biegu, skupić się na relacji z Bogiem. Każdy dzień drogi jest okazją do modlitwy i refleksji. Pielgrzymka uczy zaufania Bogu oraz pokazuje, że nawet w chwilach zmęczenia i trudności nie jest się samemu. To spotkanie z drugim człowiekiem, wspólne pokonywanie drogi.
Reklama
Oliwier Żak: – Lubię pielgrzymować, ponieważ można poznać ciekawe osoby, wzmocnić swoją wiarę oraz zwiedzać różne kościoły. Można też doświadczyć różnych ciekawych rzeczy po drodze.
Cezary Reetz: – Warto pielgrzymować, ponieważ w żadnym innym miejscu nie można znaleźć i doświadczyć tyle dobra, co tutaj, czy to od współpielgrzymów, czy to gospodarzy, ludzi, którzy podejmują nas na trasie, na noclegach. Można też w wyjątkowy sposób dać dużo dobra od siebie, służąc innym na trasie, na postojach. Można zajrzeć w głąb siebie, poznać samego siebie wtedy, kiedy są najtrudniejsze momenty, kiedy boli, kiedy się już nie chce.
Julian Serocki: – Dlaczego warto pielgrzymować? Żeby pogłębić swoją relację z Bogiem, poznać nowych ludzi. Kiedy jesteśmy zmęczeni, możemy z drugim człowiekiem iść ramię w ramię, pomóc, wspierać. To jest właśnie doświadczenie Boga, który przemawia przez drugą osobę i który pomaga nam na każdym kilometrze pielgrzymki.
Miłosz Wydrych: – Pielgrzymka to wymiar, w którym może rozwinąć się każdy, od najmłodszych do najstarszych – fizycznie, duchowo i psychicznie.
Zuzanna Kmieć: – Mam 15 lat, uczestniczyłam w pielgrzymce do Częstochowy drugi raz. Uważam, że warto pielgrzymować, ponieważ jest to zupełnie inny czas niż ten, którego doświadczamy na co dzień. Możemy zbliżyć się do Boga, doświadczyć Jego ogromnego działania w drugim człowieku, w Eucharystii, w adoracji, a także nauczyć się ogromnej pokory, miłości do drugiego człowieka.
Dominika Kamińska: – Mam 18 lat i to była moja trzecia pielgrzymka na Jasną Górę. Uważam, że warto pielgrzymować, ponieważ jest to niepowtarzalna przygoda, która bardzo zbliża do Boga w całym bólu i zmęczeniu, które jest obecne. Poznajemy dużo ludzi, możemy doświadczyć łaski Boga i Jego obecności namacalnie na każdym postoju czy noclegu.
Danuta Santorek: – Powróciłam na trasę po 43 latach. Zawsze chciałam wrócić, ale wcześniej nie miałam możliwości. Powiedziałam sobie przed laty, że jeśli przejdę na emeryturę i zdrowie mi dopisze, na pewno spróbuję sił. To marzenie się spełniło. Jestem zachwycona. Duchowo bardzo pomogły mi intencje, które ze sobą zabrałam. Wróciłam odnowiona. Każdy inaczej przeżywa ten czas. Kiedy skupiałam się na modlitwie, nie myślałam o bólu i właściwie go nie odczuwałam. Dopiero podczas odpoczynków czułam, jak bardzo zmęczone jest ciało. Najważniejsze jest jednak to, żeby nie tylko iść, ale przede wszystkim uczestniczyć w modlitwie i punktach programu. Samo chodzenie nie ma sensu. Na pielgrzymce bardzo ważna jest obecność drugiego człowieka. Można się wzajemnie wspomóc, porozmawiać, podnieść na duchu. Trzeba być otwartym na innych i nawiązywać relacje. Dziś ja komuś pomogę, a następnego dnia sama mogę potrzebować pomocy. W naszej grupie białej z Torunia bardzo pomocni byli młodzi ludzie. Mogliśmy razem rozmawiać, spędzać postoje i chodzić na noclegi. Na pielgrzymce wiek naprawdę nie ma znaczenia. Jeśli ktoś idzie, żeby się pomodlić i ma swój cel, metryka przestaje być ważna. Za rok chciałabym pójść znowu, jeśli tylko będę miała możliwość. A emocji, które towarzyszyły mi przy wejściu na Jasną Górę, nie da się opowiedzieć. Już dwa dni przed końcem płakałam ze wzruszenia i wyobrażałam sobie moment wejścia. Nie mogłam się doczekać. To było spełnienie mojego wieloletniego marzenia.
