Diodorus wygrał. Jego przeciwnik Demetrius leżał na piasku bez miecza i tarczy, z ręką uniesioną w geście poddania. Zwycięzca mógł go zabić, ale tego nie zrobił. Sędzia nakazał jednak wznowić walkę. Tym razem zwyciężył Demetrius. Diodorus zginął. Takie historie Harry Sidebottom, historyk starożytności z Oksfordu, pokazuje w Idących na śmierć, by wydobyć spod hełmu gladiatora konkretnego człowieka zamiast po raz kolejny opowiadać o krwi wsiąkającej w piasek Koloseum. Autor zastosował znakomity zabieg. Siedemset lat historii gladiatorów zamknął w jednej umownej dobie. Wieczorem siadamy z nimi do ostatniej uczty, nocą poznajemy ich sny i lęki, rano oglądamy procesję i polowania na zwierzęta, w południe – egzekucje. Dopiero po południu przychodzi czas na walkę. Sidebottom nie udaje przy tym, że rekonstruuje konkretny dzień. Jego doba jest składanką źródeł z różnych stuleci i zakątków imperium.
Największą zaletą książki jest rozprawienie się z mitem gladiatora wykreowanym przez Hollywood. Rzymski zawodnik nie był maszyną do zabijania. Ryzyko śmierci w pojedynku wynosiło mniej więcej jeden do ośmiu, a kunszt mógł liczyć się bardziej niż zabicie rywala. Jeden z gladiatorów kazał nawet wyryć na swoim nagrobku, że walczył pięć razy i nikogo nie skrzywdził.
Rozmach książki Sidebottoma ma swoją cenę. Autor chętnie schodzi z areny i prowadzi czytelnika ku rzymskiej religii, seksualności, snom, samobójstwom, niewolnictwu czy polityce. Książka Idący na śmierć jest przez to dygresyjna i dzięki temu przestaje być kolejną publikacją o gladiatorach, a staje się pasjonującą opowieścią o starożytnym Rzymie, jakiego wielu z nas nie zna.
Okładka książki: Orda. Jak Mongołowie zmienili świat
Świat, w którym żyjemy, jest w dużej mierze spuścizną Mongołów, czego dowodzi w swojej książce Marie Favereau.
Popkultura sprawiła, że na Mongołów patrzymy przez pryzmat Czyngis-chana, uznawanego za największego mordercę wszech czasów. Jest to wizja militarystyczna, w której poza podbojami i ludobójstwami dokonywanymi przez koczowników trudno dostrzec inne aspekty ich funkcjonowania. Imperium mongolskie nie samym jednak Czyngis-chanem stało. Po jego śmierci Mongołowie usprawnili machinę wojenną, by przeć dalej na zachód. W złotych czasach swojego istnienia objęli ogromne połacie terenu od Morza Japońskiego aż po Ruś i stali się największym lądowym imperium świata. Tak ogromny polityczny twór nie mógł zaistnieć bez wojskowego geniuszu Czyngis-chana, ale też nie mógł się utrzymać bez sprytu i smykałki do biznesu jego następców. Marie Favereau, wybitna francuska profesor historii, w swojej książce Orda. Jak Mongołowie zmienili świat stara się zwrócić uwagę również na ten aspekt istnienia Mongołów i zdemitologizować nasze spojrzenie na potomków Czyngis-chana. Książka jest znakomicie napisana, oryginalna, a nawet rewolucyjna – zmienia sposób, w jaki rozumiemy nie tylko imperium Mongołów, ale i świat. Autorka, poddając mongolskie imperium wnikliwej ocenie, wyjaśnia, jak zdołali oni podbić znaczną część Eurazji oraz jak wpłynęli na rozwój kultur tamtego regionu, jak utrzymali swoje imponujące imperium, ale także w jaki sposób zmienili oblicze świata. Jest to najciekawszy i najbardziej oryginalny wątek Ordy..., książki, której autorka analizuje powiązania losów Złotej Ordy z dziejami Eurazji i całego globu. Publikacja prof. Favereau zmienia sposób, w jaki rozumiemy naszą historię. Czy Mongołowie rozpowszechnili idee tolerancji religijnej? Czy stali się twórcami wysokiej kultury i rozpowszechniali zaawansowane teorie naukowe? Na te pytania książka odpowiada.
W kaplicy św. Jana Pawła II w klinice Gemelli w Rzymie rozpoczęła się modlitwa różańcowa w intencji Leona XIV, który jest tam poddawany operacji usunięcia guza w płucu. Modlitwie przewodniczy kard. Baldo Reina, wikariusz generalny diecezji rzymskiej, której papież jest biskupem. Odmawiane są tajemnice bolesne różańca.
„W tej kaplicy, gdzie co dzień modlitewna cisza przyjmuje łzy, przechowuje oczekiwania i ożywia nadzieję, wspólnie wznieśmy nasze błagalne modlitwy, aby Pan wspierał naszego biskupa, papieża Leona i pocieszał tych, którzy są tu leczeni. Rozważając tajemnice bolesne świętego różańca, zwracamy się ku Chrystusowi, który - podobny nam we wszystkim oprócz grzechu - przeszedł przez cierpienie, przemieniając je w źródło życia. Niech Maryja, Uzdrowienie Chorych i Matka Kościoła, towarzyszy naszej modlitwie i uczy nas trwania w miłości” - powiedział kard. Reina w krótkim wprowadzeniu do modlitwy.
Prezydent Karol Nawrocki powiedział, że „nie wie, przed kim” Maciej Berek „przysięgał, ale na pewno nie przed prezydentem RP”. A jeżeli nie dokonał tej oczywistej formalności, to z całą pewnością nie jest sędzią TK - stwierdził.
Podczas konferencji po spotkaniu z prezydentem Czarnogóry, prezydent Nawrocki został zapytany o to, że wybrany przez Sejm we wrześniu na sędziego TK Maciej Berek, złożył w środę rano w Sejmie tzw. "ślubowanie" z formułą „wobec prezydenta”.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.