Obserwator
Ukraińskie ataki dronami na cele w Rosji to nie tylko operacja psychologiczna, ale też próba zakłócenia logistyki wroga. Po każdym takim uderzeniu na Kremlu wzrasta poczucie zagrożenia, co wymusza podejmowanie decyzji, jakie obiekty należy chronić w pierwszej kolejności. Drony zaatakowały biurowce w moskiewskim centrum biznesowym. Uszkodzono obiekty, w których znajdują się rosyjskie ministerstwa. Uderzono też w rosyjskie bazy lotnicze setki kilometrów od granic Ukrainy. Podczas ataku dronów w Noworosyjsku uszkodzony został okręt desantowy. Regularnie atakowany jest Krym, ostatnio ukraińskie drony zniszczyły rosyjski skład ropy naftowej w Teodozji. W ocenie amerykańskiego dziennika New York Times Kijów sięga po takie metody zgodnie z logiką walki o charakterze asymetrycznym – poszukiwania własnej przewagi w sytuacji, gdy przeciwnik wciąż przewyższa ukraińską armię pod względem liczebności i potencjału zbrojeniowego. Te działania należy postrzegać w kontekście ukraińskiej kontrofensywy w obwodach zaporoskim i donieckim. Jedyną przewagą Rosji jest masa, szczególnie sił piechoty i artylerii. Generał Ben Hodges, były dowódca wojsk lądowych USA w Europie, ocenił, że najlepszym sposobem na zneutralizowanie tych atutów jest zniszczenie lub zakłócenie rosyjskich struktur dowodzenia i logistyki. Gotowość do przeprowadzania ataków w Rosji wzrasta wprost proporcjonalnie do coraz bardziej zintensyfikowanych w ostatnich tygodniach ostrzałów rakietowych ukraińskich miast i większej liczby ofiar cywilnych.w.d.
CZYTAJ DALEJ