…Może ktoś pomyśli nad miejscem Jezusa w jego życiu, może przemyśli swoje priorytety… Tak proponują, tak uważają młodzi ludzie z Buska - na pozór zwyczajni, piękni młodością, nad wyraz dojrzali. Grupa 110 uczniów z buskiego Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych im. Mikołaja Kopernika podjęła akcję „Nie wstydzę się Jezusa”, czego wyrazem są breloczki, noszone przez nich w widocznych miejscach
Akcja została uruchomiona po wydarzeniach w jednej z wrocławskich szkół - jej przewodniczący stanął w obronie krzyża, który chciało usunąć kilku uczniów. Krakowski Instytut im. ks. Piotra Skargi rozpoczął w marcu 2011 r. kampanię „Nie wstydzę się Jezusa”, której zewnętrznym wyrazem są breloki z cytatem z Ewangelii „Kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem” (Mt 10, 33).
Z nimi są Radwańska i Babiarz
Ogólnopolska kampania okazała się strzałem w dziesiątkę i potrzebą chwili dla ludzi, którzy chcą opowiedzieć się - zdecydowanie i wyraźnie - przy Jezusie. Na klipach prezentowanych na stronie Mt1033.pl możemy odnaleźć: Przemysława Babiarza, Krzysztofa Ziemca, Kabaret „Mumio”, Jacka Skoczylasa, Agnieszkę Radwańską, Jakuba Błaszczykowskiego i wielu innych ludzi, którzy zdecydowali się pomóc w propagowaniu hasła i symbolu kampanii, ale przede wszystkim - opowiedzieli się przy Jezusie.
Organizatorzy kampanii budzą sumienia Polaków, by nie bali się przyznać do tego, co głęboko skrywają w swoich sercach - wiary w Boga. „Stań do walki z samym sobą. Ze wstydem i obojętnością. Zdecydowanie opowiedz się za Jezusem i własną postawą nakłoń innych do odważnego wyznania wiary” - czytamy na stronie internetowej.
Do października br. ponad pół miliona breloków trafiło do ludzi z całej Polski.
Kamil Zawada, rodowity buszczanin, studiuje na Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie, trenuje piłkę ręczną, gra w zespole II-ligowym w SPR Wisła Sandomierz. - Dlaczego deklaracja „nie wstydzę się Jezusa”? Hm... myślę, że nie powinno w ogóle być takiego pytania, bo nie ma się Kogo wstydzić, a przeciwnie - jest do Kogo się przyznawać i o Kim rozmawiać.
Deklaracja to, jak myślę, nie do końca dobre słowo, gdyż to, że „nie wstydzę się Jezusa” powinno być rzeczą naturalną.
Do szkoły na spotkanie z młodzieżą podczas lekcji religii zaprosił mnie ks. Przemek Filipkiewicz, żebym podzielił się swoimi doświadczeniami (mam 23 lata, więc nie jest ich za wiele) - stąd moje „publiczne” wystąpienie.
Myślę sobie, że młodzież właśnie na etapie szkoły średniej szuka spełnienia i ma wiele pytań odnośnie do tego w czym i jak je uzyskać. Poza tym to inteligentni, prawie dojrzali ludzie, tuż przed ważnymi wyborami drogi życiowej. Koniec szkoły średniej to też koniec obowiązkowej edukacji i tym samym zakończenie lekcji katechezy.
Jeśli mogę coś podpowiedzieć, czymś się podzielić na temat mojej wiary, na temat postrzegania Osoby Jezusa Chrystusa - to zawsze chętnie powiem parę słów…
Dziewczęta z brelokami przy torbach
Paulina Hofman z Michałowa uważa, że breloczek to dobry początek. - Sądzę, że brelok przedstawiający ikonę Chrystusa na krzyżu to dobry początek i zachęta dla ludzi, którzy są nieśmiali w okazywaniu innym swojej wiary i miłości do Boga. W moim przypadku jest podobnie. Są nieraz takie dni, że obawiam się odważnie manifestować swoją wiarę, a ten mały breloczek sprawi, że nie potrzebne będą jakiekolwiek pytania - mówi
Paulina Łyś i Paulina Ryńska to papużki nierozłączki. Obie pochodzą z Orkanowa k. Pińczowa, przyjaźnią się, odkąd pamiętają, a teraz są, także razem, w trzeciej klasie technikum hotelarskiego. Różni je zapewne niejedno, nie tylko kolor włosów (brunetka i blondynka), ale mnóstwo łączy, przede wszystkim - zdecydowane opowiedzenie się przy Jezusie. - Ludzie mają problem z przyznawaniem się do wiary, szczególnie w większym środowisku. Liczę na to, że breloczek sprowokuje pytania, dyskusję. Ktoś mnie wyśmieje, ale może też ktoś przemyśli moje słowa. Poza tym, jeśli ludzie afiszują się z różnymi przedziwnymi, wręcz chorymi postawami, to dlaczego ja nie mogę afiszować się z Jezusem? - mówi Paulina Łyś.
- „Kim Jezus dla mnie nie jest”? - zadałam sobie, po którejś lekcji religii, to pytanie i bardzo trudno było mi na nie odpowiedzieć. Wiem tylko, że nie mogłabym Go utracić - mówi Paulina Ryńska. Jej zdaniem, w sytuacjach trudnych, szczególnie w chwilach cierpienia - „kolana same się zginają. Z krzyża płynie moc i świadomość, że Chrystus jest przy mnie”. Dodaje, że warto swoją wiarą „zarazić” nawet jedną osobę. Paulina to szczęściara - jej chłopak myśli podobnie, często dyskutują o miejscu Jezusa w życiu, razem się modlą.
Katecheta dziewcząt, ks. Przemysław Filipkiewicz mówi, że uczy się od nich wiary, zaufania i ogromnej autentyczności w kontaktach z Jezusem. Po którejś z wrześniowych katechez nt. symboliki chrześcijańskiej i niekończących się dyskusji na przerwach na ten temat, zaproponował młodzieży sprowadzenie breloków. Obie Pauliny szczególnie zwracały jego uwagę pilnym notowaniem („jak student, którego interesuje temat i któremu zależy”) oraz tym, że noszą różańce. - Tacy uczniowie, mam wrażenie, nie tylko mnie mobilizują, oni mnie ewangelizują - mówi Ksiądz Prefekt. Sylwia Zadara ze Stradowa przeszła długą i bolesną drogę ponownego powrotu do Jezusa. Wychowała się po sąsiedzku z Nim, dom rodziców stoi tuż przy kościele; jako małe dziecko była bardzo blisko Boga, w samym centrum obrzędów i kościelnej muzyki, ale gdy dorastała - „oddalała się i oddalała coraz bardziej”, słysząc w końcu tylko Mszę św. przez zamknięte okna. - W wakacje przeżyłam jakby traumę w skutek tragicznego osobistego wydarzenia. Wstrząs skierował mnie do Jezusa. Czuję, że po coś jestem na tym świecie - mówi. Zmienia siebie i próbuje zmieniać ludzi. Godzinę lekcyjną spędza często na kolanach na adoracji Najświętszego Sakramentu i wciąż odkrywa wielką duchową przygodę obcowania z Jezusem…
Z takich przykładów, poza breloczkami, zrodziła się potrzeba czwartkowej adoracji dla młodzieży w parafii Niepokalanego Poczęcia NMP w Busku-Zdroju. Breloczki to dopiero początek. Niosą z sobą wyzwanie - jako zewnętrzny wyraz wiary mają także inspirować do konkretnych uczynków miłosierdzia. To już następny krok i wyzwanie dla młodych ludzi z Buska-Zdroju.
Przez 40 lat mieszkał i prowadził ascetyczne życie na zbudowanym przez siebie kamiennym słupie. Mimo że od jego śmierci minęło ponad 1500 lat, wciąż fascynuje nas jego postać i wciąż pytamy – dlaczego?
Święty Szymon Słupnik zadziwia i fascynuje wielu ludzi, nie tylko tych, którzy interesują się życiem Kościoła pierwszych wieków.
Z osobą m. Marceliny Darowskiej zetknęłam się dwa lata temu,
kiedy to zaczynałam pracę w gimnazjum. Tradycją panującą w szkole,
gdzie uczę, było organizowanie dwa razy w roku spotkań rekolekcyjnych
dla nauczycieli w Domu Sióstr Niepokalanek w Szymanowie. Zgromadzenie
to założyła właśnie Matka Marcelina. Z wielkim zaciekawieniem obserwowałam
pracę sióstr i ich uczennic. Każdy wyjazd do Szymanowa był dla mnie
kolejnym cennym doświadczeniem. Po pewnym czasie bardziej zainteresowałam
się osobą Matki Marceliny i postanowiłam o niej napisać.
Zaczęłam wtedy czytać wszelkie publikacje na jej temat.
Wydawało mi się początkowo, że nic interesującego w tych książkach
nie znajdę. Bo cóż może być ciekawego w życiorysie siostry zakonnej?
I tu pełne zaskoczenie. Jednym tchem przeczytałam polecone mi książki.
Matka Marcelina okazała się być obdarzona niezwykle bogatą osobowością,
a jej życie mogłoby posłużyć za temat filmu, który - nie mam co do
tego żadnych wątpliwości - zainteresowałby niejednego współczesnego
widza.
Zanim Matka Marcelina została przełożoną Zgromadzenia
Sióstr Niepokalanek - była szczęśliwą matką i żoną. W jej życiu nie
zabrakło też dramatycznych momentów. W wieku dwudziestu pięciu lat
została wdową, a w niecały rok po śmierci męża straciła swego dwuletniego
synka. To nie koniec jej cierpień. Musiała jeszcze walczyć o życie
swojego drugiego dziecka - maleńkiej Karoliny, której lekarze nie
dawali szans na przeżycie. Młoda wdowa przezwyciężyła wszelkie kłopoty.
Dziecko wyzdrowiało, a jej gospodarstwo było przykładem dla okolicznych
posiadłości. Przez cały ten czas trudnych doświadczeń ani razu nie
zwątpiła w miłość Boga, ani razu nie zbuntowała się przeciwko Jego
woli. Jakże niezwykle mocna musiała być jej wiara! Mało tego, nie
mając żadnego doświadczenia zakonnego, a jedynie pragnienie służenia
Bogu, odważyła się zostać przełożoną - założycielką nowo tworzonego
Zgromadzenia, którego głównym zadaniem miało być wychowanie dzieci
i młodzieży.
Nie na życiorysie Matki Marceliny chciałabym jednak skupić
swą uwagę, mimo że jest on naprawdę bardzo ciekawy. Zainteresowanych
odsyłam do książek poświęconych bohaterce tego tekstu1. To, co najcenniejsze,
to nauki Matki
Marceliny, jej przemyślenia i refleksje, ujęte często w
formę jakże trafnych i aktualnych do dziś sentencji. Znaleźć je można
w wydanej w 1997 r. przez Siostry Niepokalanki książce zatytułowanej
Zawsze będę z Wami. Myśli i modlitwy błogosławionej Matki Marceliny
Darowskiej2.
Wartości szczególnie ważne dla Matki Marceliny to przede
wszystkim Bóg, miłość, rodzina, Ojczyzna, praca i to, czemu poświęciła
całe swoje życie, czyli wychowywanie kolejnych młodych pokoleń. Wiele
jest cennych wskazówek zawartych w słowach Matki Marceliny. Mnie,
jako nauczycielkę, która dopiero zaczyna swoją pracę z młodzieżą,
szczególnie zainteresowały te poświęcone wychowaniu. Pierwsze słowa,
jakie przeczytałam, kiedy "na chybił trafił" otworzyłam książkę z
myślami Matki Marceliny, brzmiały następująco: "Zadanie wielkie,
praca kolosalna - z jednej strony łatwa, z drugiej bardzo trudna.
Łatwa, bo serca dzieci to wosk, na którym wszystko łatwo się wyciska.
Trudna, bo wosk wystawić na gorąco ognia lub słońca, a ślad jego
cały się zgładzi. Dzieci przyjmują dobre i złe wrażenia, jedne zacierają
drugie". Jakże trafnie oddają one pracę wychowawcy. Czytając te zdania,
uświadomiłam sobie ogromną odpowiedzialność, jaką biorę za swoich
wychowanków. To, co im przekażę, będzie miało wpływ na całe ich życie.
I nie najważniejsza w tym momencie jest wiedza. Moim zadaniem, jako
wychowawcy, jest pokazanie tym młodym ludziom właściwych wzorców
zachowań. Jest to szczególnie ważne w dzisiejszych czasach, kiedy
wciąż słyszymy o przypadkach, gdy młodzi ludzie zabijają swoich rówieśników,
często nawet nie dostrzegając zła, które wyrządzili.
Matka Marcelina cały czas miała świadomość odpowiedzialności
za wychowanie młodych ludzi. Dlatego też tak wiele miejsca poświęciła
sprawom rodziny, a w kształceniu dziewcząt ogromną wagę przywiązywała
do przygotowania ich do roli matki i żony. Wierzyła bowiem, że to
właśnie kobieta jest duchem rodziny, a od tego, jakie wartości przekażemy
młodym ludziom, zależy odrodzenie całego społeczeństwa. Dziś również
wiele miejsca podczas publicznych debat poświęca się sprawom rodziny.
Mówi się o polityce prorodzinnej i o kryzysie rodziny. Może warto
zatem sięgnąć po myśli Matki Marceliny. Znajdziemy tu oczywiste -
wydawałoby się - prawdy, ale jak często przez nas zapominane. Polecam
tę część nauk Matki Marceliny szczególnie dziewczętom, które zamierzają
w niedługim czasie założyć własną rodzinę. Naprawdę znajdziecie tu
wiele wskazówek pomocnych przy budowaniu własnego domu.
Jak już wspominałam wcześniej - jestem młodą nauczycielką.
Nie mam zatem bogatego doświadczenia pedagogicznego, wielu rzeczy
muszę się jeszcze nauczyć. Wciąż borykam się z różnymi problemami
wychowawczymi. Tak jak wielu młodych nauczycieli, staram się pogłębiać
swoją wiedzę pedagogiczną, czytając chociażby różne publikacje poświęcone
tym zagadnieniom. Panuje obecnie moda na nowoczesne, proponowane
nam przez zachodnich autorów, sposoby wychowania. Ja jednak najważniejsze
wskazówki pedagogiczne znalazłam w następujących słowach Matki Marceliny: "
Rozwijać - nie wysilając, ubogacać - nie przeciążając, uczyć praktyczności
- nie odzierając z poezji, hartować - nie zatwardzając, oczyszczać
sumienie - nie dopuszczając skrupułów, uczyć miłości - bez czułostkowości,
pobożności - bez dewoterii, zniżać się do dzieci w zabawach - nie
zmalając siebie, aby następnie być w stanie wznieść dzieci do wysokości
zadania". Oto - zdaniem Matki Marceliny - zadania nauczyciela. Mam
nadzieję, że będę w stanie im sprostać.
1 Informacje na temat życia Matki Marceliny można znaleźć
m.in. w następujących publikacjach:
- Ewa Jabłońska-Deptuła, Zakorzeniać nadzieję. M. Marcelina
Darowska o rodzinie i dla rodziny, Lublin 1996
- Marcelina Darowska - Niepokalański charyzmat wychowania,
pod red. ks. Marka Chmielewskiego, Lublin 1996
- S. Grażyna (Jordan), Wychowanie to dzieło miłości, Szymanów
1997
2 Zawsze będę z Wami. Myśli i modlitwy błogosławionej Matki
Marceliny Darowskiej, zebrały i opracowały s. M. Grażyna od Współpośrednictwa
Matki Bożej, Anna Kosyra-Cieślak, Romana Szymczak, Szymanów 1977.
Bp Marek Mendyk podczas kolędy w domu formacyjnym we Wrocławiu-Karłowicach.
W domu formacyjnym we Wrocławiu-Karłowicach w poniedziałek 5 stycznia odbyło się kolędowe spotkanie alumnów Wyższego Seminarium Duchownego diecezji świdnickiej i legnickiej. Spotkanie zgromadziło kleryków, przełożonych oraz biskupów obu diecezji: bp. Marka Mendyka, bp. Adama Bałabucha, bp. Andrzeja Siemieniewskiego oraz bp. Piotra Wawrzynka.
Wspólne kolędowanie rozpoczęło się Nieszporami w seminaryjnej kaplicy. Homilię wygłosił bp Marek Mendyk, który, odwołując się do treści uroczystości Objawienia Pańskiego oraz Listu św. Pawła Apostoła do Efezjan, podkreślił znaczenie „objawienia” jako odsłonięcia Bożej tajemnicy, nie tylko o samym Bogu, ale również o człowieku. Biskup zwrócił uwagę, że to, co najważniejsze w człowieku, często pozostaje zakryte dla ludzkich oczu i wymaga spojrzenia wiary.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.