Reklama

Trzy wieki wytrwałości

Tylko raz przez trzy wieki pielgrzymka nie dotarła do Częstochowy, chociaż wyszła z Warszawy. Było to w 1792 r., gdy wymordowano, w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach, wszystkich pątników. Fenomen Warszawskiej Pielgrzymki Pieszej, jej historię i przesłanie, przybliża wydany właśnie album „300 lat wytrwałości”

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Grzegorz Górny - publicysta, reporter i redaktor naczelny „Frondy” oraz Janusz Rosikoń - znany fotografik spotkali się wcześniej przy okazji pracy nad książką-albumem „Ufam. Śladami Siostry Faustyny”. Była to opowieść o życiu zwykłej-niezwykłej dziewczyny z ziemi łęczyckiej, jej drodze do świętości: często bolesnej i pełnej upokorzeń, udokumentowana świadectwami osób, które znały Helenę Kowalską, oraz zdjęciami z miejsc tej wędrówki.
Książka była podróżą s. Faustyny, ale również Grzegorza Górnego i Janusza Rosikonia, rozpoczynającą się od rodzinnej, podłęczyckiej wsi małej Heleny, przez Łódź, Warszawę, Kraków, Płock, Częstochowę i inne polskie wsie i miasta. Każdy etap podróży był dobrze udokumentowany i zilustrowany.
W nowej pracy Grzegorz Górny i Janusz Rosikoń dokumentują etapy innej wielkiej podróży - „paulińskiej” pielgrzymki, trwającej już nieprzerwanie od trzystu lat. - To fenomen, że co roku, od trzech wieków, bez względu na burze dziejowe, zabory, wojny, pielgrzymka dociera na Jasną Górę - mówią. „Obchody 300. rocznicy Warszawskiej Pielgrzymki Pieszej to dobra okazja, by dziękować Bogu za pokolenia pątników, którzy, począwszy od 1711 r., wyruszają rokrocznie ze stolicy administracyjnej Polski na szlak wiodący ku duchowej stolicy naszego narodu - Jasnej Górze” - napisał we wstępie do publikacji o. Izydor Matuszewski, generał Zakonu Paulinów.

Największa zagadka

Reklama

Aby zrozumieć tych, którzy rozpoczęli pielgrzymowanie, trzeba cofnąć się do początku XVIII wieku. W Polsce trwały walki wewnętrzne, obce interwencje, plądrowano miasta i wsie. Na Polskę spadła sroga zima, po czym przyszła klęska nieurodzaju i głód. A zaraz potem epidemia dżumy, na skutek której zginęła jedna trzecia ludności Polski.
W warszawskim klasztorze Paulinów narodziła się wówczas myśl, by udać się z pielgrzymką do Częstochowy - klasztor jasnogórski słynął w tym czasie w całej Polsce jako miejsce, które omijały zarazy wielokrotnie nawiedzające Rzeczpospolitą w XVII wieku - i uprosić Matkę Bożą o odwrócenie epidemii w stolicy. W lipcu 1711 r. w pieszą pielgrzymkę pokutno-przebłagalną udało się dwudziestu pątników. Na Jasnej Górze pielgrzymi z Warszawy ślubowali, że co roku przybywać będą przed oblicze Matki Bożej Częstochowskiej. Tamte śluby obowiązują do dziś.
Tylko raz w ciągu trzech wieków pielgrzymka nie dotarła do Częstochowy. Wydarzenia z 1792 r. są najtragiczniejsze i, jak przyznaje Grzegorz Górny, stanowią największą zagadkę w historii pielgrzymki. Gdy pątnicy szli polną drogą z Woli Mokrzyckiej do podczęstochowskich Krasic, zostali otoczeni przez wojsko i wymordowani.
- Do dziś nie ma pewności, czy zrobiło to wojsko pruskie, czy rosyjskie. W tamtym rejonie operowały wtedy obie armie - podkreśla Górny. Nie wiadomo, czy kiedykolwiek ta zagadka zostanie rozwiązana. „Z życiem nie uszedł żaden z pielgrzymów, który mógł zidentyfikować sprawców. Wiadomości o masowym mordzie przetrwały jedynie dzięki relacjom rodzin zabitych” - przypominają autorzy albumu.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Musi być powód

W czasie zaborów, wojny, a także w latach PRL w różnym stopniu i na różne sposoby utrudniano pielgrzymowanie. Autorzy jubileuszowego albumu opisują i pokazują je w szczegółach. Po upadku komunizmu, gdy chrześcijanie w Polsce odzyskali pełnię wolności religijnej, na Jasną Górę w pielgrzymce z Warszawy zaczęło przybywać coraz więcej pątników, nabrała ona nowego rozmachu. W 1991 r. liczyła 70 tys. osób.
Wielu wiernych - dowodzą autorzy albumu - spoza stolicy, którzy do tej pory wędrowali razem z Warszawską Pielgrzymką Pieszą, zaczęło uczestniczyć w swoich regionalnych pielgrzymkach. Na początku poprzedniego dziesięciolecia liczebność „paulińskiej” pielgrzymki ustabilizowała się na poziomie 8-9 tys. osób.
„Dlaczego ludzie godzą się na trud, niewygody, znoszą księdza przez całą dobę? Wstają o czwartej rano, uczestniczą w długich modlitwach. Niektórzy nawet mówią, że chcieliby umrzeć na pielgrzymce. Musi być jakiś powód” - cytują autorzy albumu rozterki o. Stanisława Jarosza. Ten pauliński zakonnik, który wielokrotnie pielgrzymował na Jasną Górę i miał okazję całymi dniami obserwować pątników, nie ma wątpliwości: „To jest doświadczenie wiary. Wiary silniejszej niż trudy”.
Cuda zdarzały się nie tylko w średniowieczu - podkreślają autorzy publikacji. Kroniki Warszawskiej Pielgrzymki Pieszej pełne są opisów nadzwyczajnych, niewytłumaczalnych zdarzeń, do których dochodzi także w naszych czasach. Opisują i pokazują zdjęcia niektórych uzdrowionych pątników. Jest wśród nich łodzianka Janina Lach, jest i Zuk Karol Spanca. Ten Albańczyk z Kosowa trzy razy szedł na Jasną Górę o kulach. Za trzecim razem zostawił kule w Kaplicy Jasnogórskiej, gdzie do dziś wiszą jako wotum za uzdrowienie, a sam o własnych siłach wrócił do domu.

Co rok na Jasną Górę

Album dojrzewał przez dziewięć miesięcy. Jego autorzy korzystali z wielu źródeł, w tym z archiwów najważniejszych dla „paulińskiej” pielgrzymki: jasnogórskiego i z warszawskiego kościoła Świętego Ducha oraz z relacji jej uczestników. Dokumentacja zgromadzona przez warszawskich paulinów pokazuje przede wszystkim powojenne dzieje pielgrzymki. Wcześniejsza spłonęła w Powstaniu Warszawskim. Sporą pomocą były roczniki „Niedzieli” i „Dzwonka Częstochowskiego”.
W albumie jest ok. pięciuset zdjęć i ilustracji. Wybrane zostały, jak mówią autorzy albumu, z tysięcy innych. Jak podkreślają, zachowana została równowaga między treścią a ilustracją - takie było założenie. Jeśli czytelnika zainteresuje ilustracja, zechce pewnie dowiedzieć się czegoś więcej o pielgrzymce.
Tekst jest ważny, a pokazuje nie tylko historię paulinów, Jasnej Góry, rolę, jaką sanktuarium odegrało w historii Polski i to, co było treścią pielgrzymki przez okrągłe 300 lat. - To, że co roku dociera na Jasną Górę, to fenomen. 123 lata zaborów, wojny światowe i komunizm, a mimo to, mimo że władza ludowa zabraniała, pielgrzymi szli - mówią autorzy. O tym fenomenie opowiada album i stąd jego tytuł: „300 lat wytrwałości”.

W tekście wykorzystano m.in. fragmenty publikacji Grzegorza Górnego i Janusza Rosikonia „300 lat wytrwałości. Warszawska Pielgrzymka Piesza 1711-2011”, Wydawnictwo Rosikon Press, 2011.

2011-12-31 00:00

Ocena: +9 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dlaczego piszemy C+M+B na drzwiach i okadzamy domy?

2026-01-05 19:56

[ TEMATY ]

święto Trzech Króli

Epifania

C+M+B

AI

Litery na drzwiach, zapach kadzidła i barwne orszaki, przechodzące ulicami miast i wiosek – tak w wielu miejscach w Polsce wygląda 6 stycznia. O znaczeniu kredy, kadzidła i napisu C+M+B w kontekście uroczystości Objawienia Pańskiego opowiada ks. dr Stanisław Szczepaniec, przewodniczący Archidiecezjalnej Komisji ds. Liturgii i Duszpasterstwa Liturgicznego i konsultor Komisji Konferencji Episkopatu Polski ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów.

Choć dziś najczęściej mówimy „Trzech Króli”, pierwotnie 6 stycznia Kościół wspominał trzy wydarzenia: pokłon Mędrców, chrzest Jezusa w Jordanie oraz cud w Kanie Galilejskiej. Wszystkie wskazywały na Jezusa jako na obiecanego Mesjasza.
CZYTAJ DALEJ

"Mój przyjaciel usiadł i trzymał w dłoni swój krzyżyk. Ogień po prostu go ominął"

2026-01-03 21:16

[ TEMATY ]

pożar

Szwajcaria

#świadectwo

Crans‑Montana

mój przyjaciel

kurort

Karol Porwich/C News

Niezwykłe świadectwo kobiety ocalałej w pożarze w Szwajcarii

Niezwykłe świadectwo kobiety ocalałej w pożarze w Szwajcarii

- Kobieta, która była świadkiem dramatycznego pożaru w szwajcarskim kurorcie Crans-Montana, twierdzi, że widziała coś, co uznaje za prawdziwy cud. Według jej relacji, ogień rozprzestrzeniał się błyskawicznie, obejmując wszystko wokół, jednak w niezwykły sposób ominął jej przyjaciela - informuje portal wPolityce.pl.

Świadectwo kobiety przytoczyła francuska telewizja informacyjna C News.
CZYTAJ DALEJ

Kolędowali Małemu

2026-01-05 19:30

Archiwum parafii

Kolędowanie w miejscowości Gać

Kolędowanie w miejscowości Gać

W minioną niedzielę w miejscowości Gać i Małujowice odbyło się radosne kolędowanie. Barwne korowody i zespoły muzyczne można było spotkać w kościołach, domach i na ulicach.

W kościele parafialnym w Małujowicach kolędowanie odbyło się z kapelą Po Naszemu. Tworzące ją utalentowane dzieci ubogaciły śpiewem sprawowaną liturgię. Kolędowanie w domu parafialnym poprowadził ks. Grzegorz Mądry, ojciec duchowny WSD diecezji warszawsko-praskiej.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję