Reklama

W augustowskich lasach

Kto wybierze się na wakacje w okolice Augustowa - niezależnie od pogody, nie będzie się nudzić. Jest co oglądać, gdzie wędrować, pływać i spacerować. Koniecznie trzeba odwiedzić sanktuarium w Studzienicznej

Niedziela Ogólnopolska 32/2013, str. 22-23

Grzegorz Haraburda/Starostwo Powiatowe w Augustowie

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Wielu - nie bez przyczyny - Studzieniczna kojarzy się z Janem Pawłem II i jego wizytą w czerwcu 1999 r. „Byłem tu wiele razy, ale jako Papież po raz pierwszy i chyba ostatni” - mówił Ojciec Święty słowami, które wielu zapamiętało, a niektórzy uznali za prorocze.

Każdy, kto pojawi się nad Jeziorem Studzienicznym, ma szansę przypomnieć sobie to wydarzenie. Nad wodą stanął pomnik Papieża Polaka, z laską i różańcem w rękach, upamiętniający tamten pobyt. Nie bez przyczyny bywał tu ks. Karol Wojtyła, a potem pielgrzymował Jan Paweł II.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Sanktuarium Matki Bożej Studzieniczańskiej - Matki Kościoła i cała okolica ma wielką moc przyciągania i pątników, i turystów. Usytuowane jest w miejscu ze wszech miar urokliwym. W sercu Puszczy Augustowskiej, będącej pozostałością dziewiczych i trudnych do przebycia kniei litewskich, nad największym w kompleksie jezior augustowskich zbiornikiem wodnym. Nietrudno tam trafić. Studzieniczna, główne miejsce kultu maryjnego w diecezji ełckiej, leży przy trasie Augustów - Sejny, ok. 7 km za Augustowem. Jadąc, powinniśmy się skupić na prawej stronie i właśnie tam szukać drogowskazu informującego o skręcie do sanktuarium, które tworzą kościół pw. Matki Boskiej Szkaplerznej, cudowna studzienka oraz kaplica Najświętszej Maryi Panny.

Chatka na Wyspie

Reklama

Studzieniczna to sanktuarium maryjne z obrazem Maryi słynącym łaskami. Sanktuarium mieści się na tzw. wyspie, połączonej dziś groblą z lądem, prawie zewsząd otoczone wodą. Początki kultu Maryi związane są z historią klasztoru Kamedułów na Wigrach, którzy od 1715 r. byli właścicielami tych ziem.

Według relacji z XIX wieku, powstanie sanktuarium trzeba łączyć z osiedleniem się na wyspie pustelnika i obecnością obrazu Matki Bożej. Najpewniej pierwszym pustelnikiem był jeden z kamedułów. Zbudował na wyspie chatkę i w niej prowadził życie pustelnicze.

Szczególne nabożeństwo do Matki Bożej i obecność pustelnika, którego imienia nie znamy, zaczęły przyciągać wielu pielgrzymów. Mieszkańcy okolicy byli pełni podziwu dla ascetycznego trybu życia pustelnika. Odwiedzali go, prosząc o modlitwę, wsparcie duchowe i o rady w trudnych sprawach życiowych. Nigdy nie odmawiał pomocy. Budził nadzieję, podnosił na duchu i modlił się wspólnie ze swoimi rozmówcami.

Brat pustelnik

Gdy ten pierwszy pustelnik ok. 1728 r. opuścił wyspę, napływ pielgrzymów nad jezioro, nazwane potem Studzienicznym, nie zmniejszył się. Miejsce, uważane przez ludzi za święte, i Obraz, uznany za cudowny, przyciągały ludzi z bliższej i dalszej okolicy. Na prośbę przeora Kamedułów o. Cypriana w 1740 r. biskup wileński powołał specjalną komisję, która miała zbadać podstawy tej pobożności. W 1741 r. komisja wydała pozytywną opinię na temat kultu.

Reklama

Ok. 1770 r. na wyspie osiadł na stałe drugi pustelnik, już znany z imienia i nazwiska - Wincenty Morawski. Pochodził z Wilna, a wcześniej był oficerem wojska. Dzięki oddaniu ludziom i niespożytej energii szybko zyskał uznanie pielgrzymów. W aktach parafii wspomina się go jako „czcigodnego Wincentego eremitę studzienickiego”. Sam siebie nazywał „bratem pustelnikiem”. Po kilku latach pobytu z ofiar składanych przez pielgrzymów brat pustelnik zbudował na wyspie pierwszą drewnianą kaplicę.

Gdy kilka lat później dotarł pieszo do Rzymu, udało mu się wyprosić u Piusa VI łaski przybywającym nad jezioro w dni: Zesłania Ducha Świętego, św. Anny, św. Jana Nepomucena i św. Tekli. Z Rzymu eremita przyniósł obrazy tych trojga świętych. Dwa z nich - św. Jana Nepomucena i św. Tekli - umieszczone w kościele parafialnym w bocznych ołtarzach, zachowały się do dziś.

Na kolanach na wyspę

Wybór tych świętych patronów dla Studzienicznej nie był przypadkowy. Św. Tekla to patronka pustelników, św. Jan Nepomucen strzegł mostu łączącego wyspę z lądem i chronił przed powodzią. Do dziś na skraju wyspy stoi XIX-wieczna figurka tego świętego. Ruch w dawnej pustelni był ogromny. W latach 70. XIX wieku miejscowy proboszcz zapisał, że księża, spowiadając, pracowali od świtu do zmroku, w największym ścisku i pod gołym niebem. Szczególnie na odpust Zesłania Ducha Świętego przybywały tu tłumy pielgrzymów. Było ich tak wielu, że świeccy przyjmowali intencje mszalne, bowiem wszyscy księża byli zajęci spowiadaniem.

Kapliczka na wyspie nie była w stanie zaspokoić potrzeb pielgrzymów. Dlatego w 1786 r. powstał nowy, bardziej okazały kościół. Gdy uległ zniszczeniu, w połowie XIX wieku okoliczni mieszkańcy zbudowali kościół, który stoi do dziś.

Reklama

Pielgrzymi przybywali do Matki Bożej Studzieniczańskiej z różnych stron - z Mazowsza, z Litwy, z Białorusi. Miejsce stało się także schronieniem dla prześladowanych unitów. Zwykle pielgrzymi dochodzili do kościoła parafialnego, skąd dalej posuwali się w kierunku wyspy na kolanach. Po dojściu tam obchodzili kaplicę na kolanach trzy razy.

Momenty szczególne

Obraz Matki Bożej Studzieniczańskiej, stworzony na podobiznę obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, słynący łaskami, znajduje się dziś w murowanej kaplicy, zbudowanej w 1872 r. w stylu neoklasycznym. Obraz wykonany został techniką olejną na płótnie przez nieznanego autora w XVIII wieku. Według legendy, po wyprawie napoleońskiej na Moskwę został ofiarowany przez polskich żołnierzy, którzy czcili go w ołtarzu polowym jako dziękczynne wotum za ocalenie życia i szczęśliwy powrót do Ojczyzny.

Kronika parafialna odnotowuje wiele uzdrowień duchowych i fizycznych. Wyrazem ich wdzięczności były wota zawieszane przy Obrazie. Niestety, wojny i dziejowe zawieruchy spowodowały, że wiele cenniejszych pamiątek zostało zrabowanych.

Momentem szczególnym dla sanktuarium był wrzesień 1995 r., gdy obraz Matki Bożej został ukoronowany koronami papieskimi, a potem czerwiec 1999 r., gdy przybył z pielgrzymką Jan Paweł II. Przypłynął tu 200-osobowym statkiem „Serwy” z Augustowa, modlił się w kaplicy przy obrazie Matki Bożej. Drewniany kościół Matki Boskiej Szkaplerznej ujmuje zarówno swoją zewnętrzną prostotą, jak i bardzo ciekawym wnętrzem. W środku znajdują się trzy ołtarze, a to, co szczególnie przyciąga wzrok, to krucyfiks nad prezbiterium i żyrandole z rogów łosia.

Reklama

Obok kaplicy znajduje się studzienka. Od niej wzięła nazwę miejscowość Studzieniczna, a także pobliskie jezioro. W powszechnym przekonaniu woda z tej studni ma właściwości uzdrawiające. Przy alejce prowadzącej z kościoła do kaplicy na wyspie przetrwał stary dąb, najpewniej pamiętający obu pustelników.

Do Lipska i Sejn

W czasie pobytu w okolicach Augustowa nie można też ominąć nieodległych Sejn i tamtejszego sanktuarium Matki Bożej Sejneńskiej, a także Lipska i sanktuarium Matki Bożej Bazylianki. Szczególnie pierwsze z nich ma bogatą i ciekawą historię. Kościół klasztorny w Sejnach był miejscem pielgrzymkowym i odpustowym już na początku XVII wieku, gdy sprowadzono słynącą łaskami drewnianą figurę Matki Bożej z Dzieciątkiem.

Kult maryjny w Sejnach rozwijał się najsilniej w XVIII wieku. Osłabł w okresie międzywojennym w związku z marginalizacją znaczenia kościoła podominikańskiego oraz jego peryferyjnym i przygranicznym położeniem. Odrodzenie sanktuarium w Sejnach nastąpiło w latach 70. XX wieku. Wpływ na to miały podniesienie kościoła parafialnego do rangi bazyliki mniejszej w 1973 oraz koronacja figury Matki Boskiej Sejneńskiej w 1975 r. Uroczystość koronacji celebrował kard. Stefan Wyszyński oraz metropolita krakowski kard. Karol Wojtyła, przyszły papież.

Matka Boża Bazylianka

W sanktuarium w Lipsku - położonym po drugiej stronie Puszczy Augustowskiej - czczony jest wizerunek Matki Bożej z Dzieciątkiem, szerzej znany jako Matka Boża Bazylianka. XV-wieczny obraz autorstwa nieznanego malarza został namalowany na deskach drzewa lipowego. Przedstawia Maryję trzymającą na lewym ramieniu Dzieciątko Jezus, unoszące prawą dłoń w geście błogosławieństwa. Twarz Matki Bożej jest zatroskana i pełna powagi.

Reklama

W 1892 r. postacie Jezusa i Maryi przyozdobiono metalowymi sukniami. Uroczystej koronacji wizerunku Matki Bożej Bazylianki koronami poświęconymi przez papieża Jana Pawła II dokonał w sierpniu 2001 r. abp Józef Michalik.

Historia kultu Matki Bożej Bazylianki sięga XVIII wieku. Zgodnie z tradycją, obraz został wówczas ofiarowany kościołowi unickiemu w Skieblewie przez wileńskiego bazylianina. Został on jednak przeniesiony do cerkwi unickiej w Lipsku, a stamtąd z kolei do cerkwi prawosławnej. W kościele pw. Matki Bożej Anielskiej cudowny wizerunek został umieszczony w 1920 r. i pozostaje tam do dziś.

Mimo iż zmieniały się miejsca przechowywania cudownego obrazu, wszędzie otaczany był on szczególnym kultem, a Maryja nie szczędziła łask swym czcicielom. O Jej hojności świadczą liczne dziękczynne wota. Metalowe suknie, którymi przyozdobiono obraz, były darem wdzięczności wiernych prawosławnych.

2013-08-05 13:36

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kto z Maryją rozważa, ten z Maryją przyzwala

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Joanna Popławska/Niedziela

Łukasz pokazuje Kościół w przeddzień Pięćdziesiątnicy i jest to obraz o zdumiewającej gęstości. Jedenastu wymienionych z imienia, „niewiasty”, Maryja, Matka Jezusa, i bracia Jego, w sali na górze, „trwali jednomyślnie na modlitwie”. Greckie homothymadon, jednomyślnie, jednym sercem, jest jednym z ulubionych słów Dziejów i opisuje wspólnotę, która oddycha razem. Imiesłów proskarterountes, trwali wytrwale, mówi o modlitwie jako o stanie. Kościół rodzi się z wieczernika modlitwy. Obecność Maryi jest tu wymieniona po raz ostatni w Nowym Testamencie, i miejsce tej ostatniej wzmianki jest znaczące. Pośrodku modlącego się Kościoła, w oczekiwaniu na Ducha. Ta, która poczęła z Ducha Świętego w Nazarecie, czuwa teraz przy poczęciu Kościoła z tego samego Ducha. Ojcowie lubili tę symetrię dwóch zwiastowań, nad Nią i nad Kościołem. Maryja niczemu w wieczerniku nie przewodniczy, a wszystko podtrzymuje. Jest pamięcią wydarzeń Jezusa pośród tych, którzy będą o Nim świadczyć. Wspomnienie Matki Bożej Różańcowej, ustanowione po bitwie pod Lepanto (1571), wskazuje właśnie na ten wieczernikowy wzór. Różaniec jest modlitwą trwania, powtarzalną jak oddech, maryjną w formie, chrystologiczną w treści, bo jego rytm nosi tajemnice życia Jezusa. Kto odmawia różaniec, robi dokładnie to, co Kościół w sali na górze. Trwa jednomyślnie na modlitwie „razem z Maryją, Matką Jezusa”, czekając na Ducha, który wciąż przychodzi.
CZYTAJ DALEJ

Abp Tadeusz Wojda nt. "Amoris laetitia": nie można zrezygnować z człowieka, którego historia życia jest skomplikowana

2026-10-07 07:18

[ TEMATY ]

„Amoris laetitia”

BP KEP

Abp Tadeusz Wojda SAC w rozmowie z rzecznikiem KEP ks. Leszkiem Gęsiakiem SJ

Abp Tadeusz Wojda SAC w rozmowie z rzecznikiem KEP ks. Leszkiem Gęsiakiem SJ

Rodzina potrzebuje Kościoła, ale również Kościół potrzebuje rodzin – ich wiary, świadectwa, doświadczenia miłości, wierności, przebaczenia i odpowiedzialności – mówi przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Tadeusz Wojda SAC w rozmowie z rzecznikiem KEP ks. Leszkiem Gęsiakiem SJ w związku z 10. rocznicą ogłoszenia posynodalnej adhortacji apostolskiej Amoris laetitia. Z tej okazji rozpoczyna się dzisiaj w Watykanie spotkanie przewodniczących konferencji episkopatów z papieżem Leonem XIV, które potrwa do 14 października.

Ks. Leszek Gęsiak SJ: Ekscelencjo, został Ksiądz Arcybiskup zaproszony do Rzymu na spotkanie przewodniczących konferencji episkopatów z papieżem Leonem XIV, w związku z 10. rocznicą ogłoszenia posynodalnej adhortacji apostolskiej Amoris laetitia. Zapowiadając to spotkanie, Papież mówił o potrzebie „wzajemnego słuchania” i „synodalnego rozeznania kroków, jakie należy uczynić, aby głosić dzisiaj Ewangelię rodzinom”. Czy stanowisko, które Ksiądz Arcybiskup zawiezie do Rzymu, zostało wypracowane w taki właśnie sposób?
CZYTAJ DALEJ

Prezydent odznaczył zasłużonych dla stosunków polsko-filipińskich. Wśród uhonorowanych siostra ze Zgromadzenia Sióstr Marii Niepokalanej

2026-10-08 07:58

[ TEMATY ]

Filipiny

Karol Nawrocki

Mikołaj Bujak KPRP

Prezydent Karol Nawrocki odznaczył w środę sześć osób zasłużonych dla stosunków polsko-filipińskich – zarówno w ramach działalności gospodarczej, społecznej, jak i działalności charytatywnej na Filipinach.

Nawrocki podkreślał, że na Filipinach mieszka 300 Polaków. Jednak, jak zaznaczył, „nie o liczby tu chodzi”, bo tak wiele zrobili oni dla relacji polsko-filipińskich. Zaznaczył, że wielu spośród odznaczonych, w tym Józef Sarach, siostra Agata Sobczyk i Weronika Stącel pokazują „twarz Polski gotowej do pomocy, która jest pełna empatii i zrozumienia dla drugiego człowieka”. Mówił o ich wielkiej wrażliwości i gotowości do służenia ludziom.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję